Agnieszka Radwańska: Polacy są nastawieni, że będę ciągle wygrywać

- Polacy są nastawieni, że będę ciągle wygrywać i te oczekiwania są naprawdę duże, bo do tego ich przyzwyczaiłam już 10 lat temu. A teraz, kiedy coś idzie nie tak, to jest wielkie bum, wielkie halo i panika - powiedziała Agnieszka Radwańska w rozmowie z RMF FM i Interią.

Najlepsza polska tenisistka nie notuje ostatnio korzystnych rezultatów. Jeszcze początek roku miała w miarę dobry, bo zanotowała finał w Sydney, ale potem było już gorzej. Od wielkoszlemowego Australian Open nie potrafiła zajść dalej niż do trzeciej rundy. Z trzeciego miejsca w rankingu WTA na koniec 2016 roku po kilku miesiącach spadła na ósme.

Reklama

Radwańska jest bardzo popularna na świecie, rokrocznie wygrywa w plebiscycie na najbardziej lubianą tenisistkę, czy uważa, że jest w kraju w trochę niedoceniana, ponieważ polscy kibice bardziej zwracają uwagę na wyniki, a nie na styl?

-  Polacy są nastawieni, że będę ciągle wygrywać i te oczekiwania są naprawdę duże, bo do tego ich przyzwyczaiłam już 10  lat temu, kiedy to wszytko przychodziło tak od razu, szybko i tych zwycięstw było naprawdę wiele. A teraz, kiedy coś idzie nie tak, to jest wielkie bum, wielkie halo i panika - mówiła Radwańska.

Polska tenisistka zajmuje ósme miejsce w rankingu WTA, a sześć sezonów z rzędu kończyła w czołowej "10". Czy z roku na rok jest coraz trudniej utrzymać się w tej elicie?

- Na pewno tak, jednak konkurencja jest coraz większa, młodych dziewczyn jest coraz więcej, które naprawdę grają dobrze w tenisa i bardzo szybko awansują w rankingu. W pierwszej dziesiątce jest tylko 10 miejsc, więc na pewno o wiele łatwiej było wejść na ten szczyt, niż się tam utrzymać przez tyle lat i z roku na rok jest coraz ciężej. To nawet widać po tym, że, jeśli na jakimś turnieju zrobi się słabszy wynik, to w rankingu wszystko się zmienia, więc nie można sobie nic odpuścić, bo jednak konkurencja od razu robi swoje - stwierdziła Agnieszka.

Początek profesjonalnej kariery Radwańskiej to 2005 rok. Pierwsze zwycięstwo w grze pojedynczej w turnieju WTA to lipiec 2007. Czym się różni gra tamtej Agnieszki od dzisiejszej?

- Na pewno wszystkim, jednak przez 10 lat tenis bardzo się zmienił, zawodniczki się zmieniły, wszystko się pozmieniało. Pamiętam oczywiście swoje pierwsze turnieje, swój pierwszy tytuł w 2008 r. w Sztokholmie (był rok wcześniej - przyp. red.), ale jednak to były zupełnie inne czasy i tak naprawdę aż śmiać mi się już chce, jak przypominam sobie, jak to wtedy było na korcie i jak się wtedy grało. Teraz wszystko poszło jednak w siłę, inna siła, inne piłki, inna prędkość, więc pracować trzeba jeszcze ciężej niż kiedyś. Trzeba się jednak dostosować do tego, co się dzieje, bo wszystko idzie naprzód - powiedziała polska tenisistka.

Radwańska w karierze wygrała 20 turniejów WTA, ale jeszcze nigdy nie była to impreza Wielkiego Szlema. Czy to jej się uda?

- Mam nadzieje ze tak, zostało mi jeszcze kilka lat prób, kilka turniejów wielkoszlemowych jest jeszcze w tym roku. Jednak to jest cel dla każdego, kto kiedykolwiek grał w tenisa i otarł się o zawodowstwo, a co dopiero dla osoby, która gra zawodowo w tenisa przez tyle lat i na tym poziomie. Na jakikolwiek turniej się jedzie, to chce się go wygrać i dotrwać do ostatniego dnia. Zobaczymy, co się wydarzy w Paryżu, bo to jest pierwszy Wielki Szlem, jaki teraz będzie - tłumaczyła 28-letnia zawodniczka.

- Na zwycięstwo w turnieju Wielkiego Szlema składa się wiele czynników. Wygrywają go jednak różne tenisistki, oczywiście ostatnio zdobywały go głównie Angelique Kerber i Serena Williams, ale wcześniej zwyciężczynie były różne. To jest sport i wszystko może się zdarzyć - dodała.

- Ja pracuję nad tym i to jest moje marzenie, ale na to musi się złożyć wiele rzeczy i inni też tego chcą, a żeby się ziściło trzeba wygrać siedem meczów z rzędu. Niektórzy kibice nie są związani ze sportem, wielu ludzi nie rozumie tego, jak to jest przez tyle lat być w ciągłym biegu i to wszystko, co widać na zewnątrz, to tak na prawdę jest tylko kilka procent tego, co my robimy, a zawodowa gra w tenisa to poświęcenie całego życia. Trzeba być zdrowym na 100 procent i grać wiele meczów z rzędu przez wiele lat - mówiła Radwańska.

Tenisistka jeszcze nie kończy kariery, ale też nie zamierza jej ciągnąć w nieskończoność.

- Nie będę grała tyle, co Serena Williams czy Venus, która w tym roku skończy 37 lat. To jest naprawdę godne podziwu i pokazuję, że można grać na światowym poziomie w takim wieku. Nie zapominajmy jednak, że Serena i Venus miały kilka przerw w swojej karierze i to długich jak roczne, a nawet dłużej. Ja takich przerw nie miałam, od 10 lat jestem w tourze. Jeśli zdrowie mi dopisze, to jeszcze kilka lat pogram. Na pewno jednak nie będę grała mając 37 lat - powiedziała Radwańska.

Polka zaczyna teraz sezon na kortach ziemnych, kolejno wystąpi w: Stuttgarcie (24-30 kwietnia), Madrycie (6-13 maja), Rzymie (15-21 maja) i wielkoszlemowym Rolandzie Garrosie (28 maja-11 czerwca). Potem natychmiast przechodzi na korty trawiaste.

- Mam bardzo napięty grafik - powiedziała Radwańska.

Paweł Pieprzyca

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje