Radwańska przed Wimbledonem. Górszczak: Dla Agnieszki to turniej o wszystko

- Nie możemy się spodziewać zbyt wiele po występie Agnieszki w Wimbledonie. Forma jest słaba - powiedział w rozmowie z Interią krakowski trener tenisowy Zbigniew Górszczak, który w przeszłości współpracował z siostrami Radwańskimi.

Najsłynniejszy turniej tenisowy na świecie rozpoczyna się 3 lipca. Agnieszka Radwańska, która w Wimbledonie jest rozstawiona z "dziewiątką", w pierwszej rundzie trafiła na doświadczoną Serbkę Jelenę Janković. Obie tenisistki grały przeciwko sobie już dziewięć razy. Bilans jest zdecydowanie na korzyść Polki 7-2. W światowym rankingu Radwańską i Janković dzieli przepaść. Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego zajmuje 10. miejsce, a 32-letnia tenisistka z Belgradu jest 66. Na dodatek, Wimbledon jest ulubionym turniejem Radwańskiej. To właśnie na słynnej londyńskiej trawie odniosła największy sukces w Wielkim Szlemie. W 2012 roku dotarła tam do finału, w którym przegrała z Amerykanką Serena Williams.

Gdyby Radwańska była w swojej normalnej dyspozycji, to nie byłoby się czego obawiać. ten sezon jest jednak nieudany w wykonaniu naszej rakiety numer jeden. -  Janković to doświadczona zawodniczka i jak podejdzie do spotkania z Agnieszką ambicjonalnie, wbije zęby w kort, jak my to mówimy, to może wygrać. W normalnej formie i jeszcze na trawie, to Agnieszka rozprowadziłaby Janković szybciutko - zaznaczył Zbigniew Górszczak.

Sprawdzianem dla Radwańskiej przed Wimbledonem miał być turniej w Eastbourne. Krakowianka przystąpiła do tych zawodów po trzytygodniowej przerwie spowodowanej infekcją wirusową. Z tego powodu wycofała się z turniejów w s'Hertogenbosch i Birmingham. W drugiej rundzie nasza tenisistka zmierzyła się z Amerykanką Lauren Davis. Spotkanie, które było przerywane z powodu opadów deszczu, Radwańska przegrała 6:7, 1:6.

- Z formą Agnieszki nie jest dobrze. Z motywacją też. To widać po przegranych meczach, jak choćby po spotkaniu z Davis. Z drugiej strony taki mecz można "odpuścić" przed najważniejszym turniejem sezonu. Trudne warunki trudne, następne spotkanie trzeba byłoby grać już tego samego dnia, więc nie opłaca się przemęczać tuż przed Wimbledonem, który jest turniejem o wszystko dla Agnieszki - stwierdził krakowski trener.

Od początku sezonu Radwańskiej nie wiedzie się najlepiej. Odpadała z turniejów na różnych nawierzchniach na wczesnym etapie. Do tego wszystkiego coraz częściej pojawiały się kłopoty zdrowotne, jak choćby przed wielkoszlemowym turniejem na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu, kiedy nie grała przez miesiąc z powodu kontuzji stopy i jeszcze leczyła nadgarstek.

- Wydaje mi się, że Agnieszce brakuje wszystkiego po trochu - fizycznie i mentalnie. Tyle lat z dziewczynami pracowałem  i oko na kobiecy tenis mam. Agnieszka nie jest przygotowana i tyle. Z takimi zawodniczkami, jak Lauren Davis, to kiedyś wygrywałaby treningowo - zauważył Zbigniew Górszczak.

- Organizm też nie wytrzymuje trudów treningów i turniejów i w pewnym momencie mówi dość. Jak zaczynają się problemy z kontuzjami, to i motywacja po jakimś czasie spada. Naprawdę trzeba być twardym, żeby wytrzymać takie kłopoty zdrowotne. Na bólu nie da się grać. Agnieszka po korcie biega od 3-4 roku życia. Kilometrów w nogach ma już sporo i ma prawo organizm odmówić posłuszeństwa - tłumaczył szkoleniowiec.

Oprócz Radwańskiej, w turnieju głównym Wimbledonu w grze pojedynczej mamy jeszcze jedną Polkę Magdę Linette. Poznanianka w pierwszej rundzie zmierzy się z Amerykanką Bethanie Mattek-Sands.

- Po jej zachowaniu, po jej budowie, po jej podejściu do każdej piłki widać, że ona chce grać i pracować. Mattek-Sands jest oczywiście w zasięgu Magdy Linette. Amerykanka to jednak nieobliczalna, trochę szalona zawodniczka i świetna deblistka. Jak to jej szaleństwo zaczyna dobrze funkcjonować, to może być groźna - mówił Zbigniew Górszczak.

Robert Kopeć

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Magda Linette | Wimbledon

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje