Wimbledon - Radwańska: Nigdzie się nie spieszyłam

Agnieszka Radwańska, ostatnia Polka w singlowej drabince, awansowała do trzeciej rundy wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie. W czwartek 26-letnia krakowianka, rozstawiona z numerem 13., pokonała w 49 minut reprezentującą Australię Alję Tomljanovic 6:0, 6:2.

- Nie, nigdzie się dzisiaj nie spieszyłam i nie mam żadnych planów na wieczór. Może czas coś wymyślić? Na pewno dobrze jest szybko wygrywać pierwsze mecze w Wielkim Szlemie, bo to pozwala zachować więcej sił na kolejne rundy - powiedziała ze śmiechem Radwańska, 13. w tej chwili na świecie. - No i wpływ na czas trwania meczu miała też temperatura przekraczająca 30 stopni, nietypowa dla Londynu. Chociaż lepiej, że jest tak, niż jakby cały czas miało padać, wiadomo. Ale zawsze, kiedy jest upał tutaj, to kort jest szybszy. Chociaż przez dziesięć lat moich startów tutaj nawierzchnia wyraźnie zrobiła się wolniejsza, piłki też. Jedyna niedogodność tych temperatur jest przy spaniu, bo mieszkamy tu w wynajętych domach, a w nich niestety nie ma klimatyzacji  - dodała.

Reklama

Przed meczem zarówno tenisistka, jak i jej trener Tomasz Wiktorowski, nie chcieli zbyt wiele mówić, ani gdybać na temat rywalki. Zgodnie tylko powtarzali, że liczą, iż pojedynek będzie wyglądać inaczej niż pierwsze spotkanie tych zawodniczek przed rokiem w wielkoszlemowym Roland Garros, na nawierzchni ziemnej.

Pierwszy set przebiegł zaskakująco łatwo, bowiem w ciągu 22 minut Polka zdobyła sześć gemów, nie tracąc żadnego. Z rozpędu niejako rozpoczęła też drugą partię od prowadzenia 1:0.

Dopiero wtedy 81. W rankingu WTA Tour Tomljanovic zdołała po raz pierwszy tego dnia utrzymać własne podanie. Po kwadransie na tablicy pojawił się wynik 5:1 i wydawało się, że serwująca Polka postawi od razu przysłowiową kropkę nad "i", ale nieoczekiwanie pozwoliła się przełamać na 5:2.

Całkowitą nieprzewidywalność kobiecego tenisa potwierdził kolejny gem, w którym pochodząca z Zagrzebia Australijka (od stycznia reprezentuje ten kraj) przegrała swoje podanie do zera i cały mecz.

- Nie podchodzę do swoich meczów na zasadzie, że to rewanż za jakąś wcześniejszą porażkę, choć pamiętałam, że ona pokonała mnie rok temu w Paryżu. Zresztą też nie przywiązuję większej wagi do statystyk, po prostu wychodzę na kolejny mecz z tą samą zawodniczką. Zdarza się, że bilans jest 2-8, czy 8-2 i to naprawdę nie robi różnicy na korcie. Jest nowa nawierzchnia, nowy turniej, wszystko trzeba zaczynać od nowa - powiedziała Radwańska.  

Kolejną rywalką krakowianki będzie w sobotę Australijka Casey Dellacqua, obecne 61. w rankingu WTA Tour. Polka wygrała bez straty seta obydwa dotychczasowe pojedynki z nią. Pierwszy przed rokiem w pierwszej rundzie Wimbledonu 6:4, 6:0, a także przed dwoma miesiącami na ziemnym korcie w Madrycie 6:2, 6:1.

- Jeszcze dwa razy ją pokonałam w rozgrywkach o Puchar Hopmana w Perth, w tym i w ubiegłym roku w styczniu. Ale już mówiłam, że to nie ma znaczenia. Mamy Wielki Szlem i mecz, który chcę wygrać. Na pewno Dellacqua to zawodniczka, która tak jak i ja lubi trawę i jest groźna na niej, wiec muszę być od samego początku meczu mocno skoncentrowana na swojej grze i nie dać jej złapać właściwego rytmu - uważa Radwańska.  

W czwartek wysoką formę po raz kolejny potwierdziła broniąca tytułu Czeszka Petra Kvitova (nr 2.), która dwa dni temu w pierwszej rundzie straciła tylko jednego gema. W drugiej - dwa, tym razem przeciwko Japonce Kurumi Narze (6:2, 6:0), która wcześniej pokonała Magdę Linette.

Wśród mężczyzn pewne zwycięstwo odniósł triumfator imprezy sprzed trzech lat Szkot Andy Murray (nr 3.). Brytyjczyk wygrał z Holendrem Robinem Haase 6:1, 6:1, 6:4 w ciągu godziny i 28 minut.

W jego ślady poszedł siedmiokrotny mistrz Wimbledonu Szwajcar Roger Federer (2.), pokonując Amerykanina Sama Querreya 6:4, 6:2, 6:2, co zajęło mu dwie minuty mniej niż Murrayowi. 

Do drugiej rundy debla awansował Mariusz Fyrstenberg w parze z Meksykaninem Santiago Gonzalezem, po wygranej z Radu Albotem z Mołdawii i Michaiłem Kukuszkinem z Kazachstanu 6:4, 6:3, 6:4.

Odpadła za to w pierwszej rundzie Magda Linette razem z Mandy Minellą z Luksemburga, przegrywając z duetem węgiersko-francuskim Timea Babos i Kristina Mladenovic (nr 4.) 4:6, 1:6.

Natomiast na korcie numer 16 Mariusz Fyrstenberg i meksykański tenisista Santiago Gonzalez wygrali z Mołdawianinem Radu Albotem i Kazachem Michaiłem Kukuszkinem 6:4, 6:3, 6:4.

Z Londynu Tomasz Dobiecki

Wyniki czwartkowych meczów 2. rundy tenisowego turnieju kobiet na kortach Wimbledonu: 

Agnieszka Radwańska (Polska, 13) - Ajla Tomljanovic (Chorwacja) 6:0, 6:2

Casey Dellacqua (Australia) - Elina Switolina (Ukraina, 17) 7:6 (7-3), 6:3

Petra Kvitova (Czechy, 2) - Kurumi Nara (Japonia) 6:2, 6:0

Sabine Lisicki (Niemcy, 18) - Christina McHale (USA) 2:6, 7:5, 6:1

Timea Bacsinszky (Szwajcaria, 15) - Silvia Soler Espinosa (Hiszpania) 6:2, 6:1

Olga Goworcowa (Białoruś) - Alize Cornet (Francja, 25) 7:6 (8-6), 2:6, 6:1

Garbine Muguruza (Hiszpania, 20) - Mirjana Lucic-Baroni (Chorwacja) 6:3, 4:6, 6:2

Caroline Wozniacki (Dania, 5) - Denisa Allertova (Czechy) 6:1, 7:6 (8-6)

Camila Giorgi (Włochy, 31) - Lara Arruabarrena (Hiszpania) 6:0, 7:6 (7-5)

Magdalena Rybarikova (Słowacja) - Jekaterina Makarowa (Rosja, 8) 6:2, 7:5

Angelique Kerber (Niemcy, 10) - Anastazja Pawliuczenkowa (Rosja) 7:5, 6:2

Madison Keys (USA, 21) - Jelizawieta Kuliczkowa (Rosja) 6:4, 7:6 (7-3)

Kristyna Pliskova (Czechy) - Swietłana Kuzniecowa (Rosja, 26) 3:6, 6:3, 6:4

Monica Niculescu (Rumunia) - Jana Cepelova (Słowacja) 6:3, 6:3

Jelena Jankovic (Serbia, 28) - Jewgenija Rodina (Rosja) 6:7 (4-7), 6:1, 6:3

Tatjana Maria (Niemcy) - Duan Yingying (Chiny) 1:6, 6:2, 10:8

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | Wimbledon | tenis

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje