Zbigniew Górszczak: Agnieszka Radwańska może w ogóle zakończyć karierę

Agnieszka Radwańska turniejem w Hongkongu zakończyła nieudany dla siebie sezon. Polka obecnie spadła na 19. miejsce w rankingu WTA, a pewnie będzie jeszcze niżej. - Trzeba jej dać spokój i zobaczymy, co będzie od nowego roku. Może się okazać, że w ogóle zakończy karierę - powiedział w rozmowie z Interią znany krakowski trener tenisa Zbigniew Górszczak, który współpracował z siostrami Radwańskimi.

Robert Kopeć, Interia: Tak słabego sezonu Agnieszka Radwańska nie miała od dziewięciu lat. Nie wygrała ani jednego turnieju, a najczęściej odpadała na wczesnym etapie rywalizacji. Rok temu zakończyła sezon na trzecim miejscu, a teraz zanotuje duży spadek. Jak pan sądzi? Co się stało?

Zbigniew Górszczak: Tak jak pan sam podkreślił. Przez dziewięć lat utrzymywała się na wysokim poziomie. Nic tylko bić brawo. Rzadko zdarza się taka sytuacja. Problemy zdrowotne, mniejsza motywacja, ślub i parę innych rzeczy złożyło się, że ten sezon tak wyglądał. A na takim poziomie, to każdy z tych elementów ma ogromne znaczenie. To nie jest zawodniczka z drugiej "setki", tylko ze ścisłej czołówki. Tam decydują niuanse, jak coś nie "zatrybi", to nie gra się dobrze, nawet jeśli się bardzo chce.

- Moim zdaniem Agnieszka powinna sobie wziąć tyle wolnego czasu aż jej się znudzi i wtedy dopiero można mówić co dalej. Czy chce grać na najwyższym poziomie, czy po prostu będzie jeździć z turnieju na turniej. Dwie, trzy rundy i dalej będzie się utrzymywać w pierwszej "30", czy "50", co dla wielu zawodniczek jest marzeniem ściętej głowy. Nie to żebym ją usprawiedliwiał, ale po prostu każdy ma w życiu moment słabości. Siedzenie przez tyle lat na walizkach, podróże z kontynentu na kontynent. Czasami człowiek się zastanawia, czy warto. Właśnie dłuższa przerwa może sprawić, że odzyska drugą młodość. Przecież Agnieszka nie zapomni gry w tenisa. Ma tak wspaniały talent do tego sportu, więc jak tylko zacznie się z powrotem przykładać, zacznie jej na tym zależeć, to wróci spokojnie do czołówki. Tylko trzeba jej dać czas, żeby sobie spokojnie odpoczęła i wszystko przemyślała.

Agnieszka Radwańska ma dopiero 28 lat i parę lat grania jeszcze przed nią.

- Spokojnie pięć lat może pograć. Nawet jeżeli będzie poza pierwszą "10" rankingu, to nie ma tragedii. Agnieszka przecież nie jest na dorobku i nie musi walczyć o swoją przyszłość. Nic nie dostała za darmo. Zarobiła na korcie świetną grą, utrzymywała się czołówce, praktycznie każda rywalka jej się bała, jak wychodziła na kort. Nawet te zawodniczki, z którymi Agnieszka nie dawała sobie rady wiedziały, że jak będą miały chwile słabości, to Agnieszka to wykorzysta w 100 procentach.

Czyli nie ma co bić na alarm po jednym nieudanym sezonie?

- Absolutnie. Trzeba się cieszyć z tego, co osiągnęła. Ja czasem żartuję, że 100 lat temu mieliśmy Jadwigę Jędrzejowską, a teraz mamy Radwańską. Niektórzy piszą bzdury, narzekają, że znowu przegrała. Ale może na następczynię będziemy czekać kolejne 100 lat? Kibicuję Magdzie Linette, ale ona na tyle talentu nie ma, żeby zastąpiła Agnieszkę. Fajnie, że jest, że pcha się do góry. Wykonuje naprawdę ciężką pracę i jest ambitna. Tylko, że to nie jest tego rodzaju talent co Agnieszka.

Agnieszce Radwańskiej coraz trudniej wygrywać spotkania. Rywalki dobrze przygotowują się do rywalizacji z nią. Trudno je zaskoczyć. W defensywie Agnieszka gra rewelacyjnie i często otrzymuje nagrody na zagranie miesiąca. Ale sama defensywa, nawet najlepsza, to trochę za mało.

- Pojawiły się młode zawodniczki, które uderzają piłkę z dużą siłą. Filigranowa Agnieszka nie ma kiedy przejąć inicjatywy. Znakomicie się znajduje przy siatce, ale nie pozwolą jej się tam ruszyć, bo od razu atakują, trzymają ją z tyłu kortu i nie ma kiedy wykorzystać swoich atutów. Budowę ma taką jaką ma, ale Bozia dała jej inny talent. Brak potężnej siły kompensuje czymś innym - czuciem, techniką, skrótami, lobami. Jak wyjdzie z drugiej strony bombardierka, która gra na raz, to ciężko się z taką bić. Trzeba byłoby mieć 180 cm wzrostu, pierwszy serwis agresywny i wtedy można sobie wchodzić w drugie tempo do siatki, atakować i kończyć wolejem, ale tak nie jest.

Teraz Agnieszka będzie miała dużo czasu na odpoczynek. Tak długiej przerwy nie miała od lat. Co zrobić, że przezwyciężyć dołek? Może jakieś zmiany w sztabie? Co pan by jej radził?

- Ona sama podejmie decyzję. Gdyby chciała moich wskazówek, to chętnie z nią porozmawiam. Patrząc na karierę Agnieszki, to ona o wszystkim decyduje. Z jednej strony, to może i dobrze, ale z drugiej... Jak się ma sztab szkoleniowy, to trzeba mu ufać i wspólnie się dogadywać. Każdy ma trochę inny pogląd, z boku inaczej widać. Trzeba jej dać spokój i zobaczymy, co będzie od nowego roku. Może się okazać, że w ogóle zakończy karierę.

Myśli pan, że taki scenariusz jest możliwy?

- Wiele zawodniczek postępowało w taki sposób, że kończyły kariery, a potem wracały na kort. Daleko nie trzeba sięgać pamięcią. Choćby Martina Hingis. Agnieszka ma czas na odpoczynek, na przemyślenia, na rozrywkę. W jej przypadku powrót do rywalizacji na przykład po roku przerwy nie byłby trudny, bo przecież nie spadnie w rankingu do piątej "setki". Pewnie, że może stracić punkty, ale to jest dalej czołówka światowa i nagle nie zacznie przegrywać z dużo niżej notowanymi zawodniczkami.

Rozmawiał Robert Kopeć

Reklama


Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Radwańska | WTA tour

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje