Adam Małysz ósmy w rajdzie na Węgrzech

Adam Małysz i Rafał Marton (Mitsubishi L200) na ósmym miejscu ukończyli na Węgrzech rajd Gyulai Varfurdo Cup - czwartą eliminację zawodów FIA CEZ Cross-Country Trophy. Zwyciężyła czesko-polska załoga Miroslav Zapletal i Maciej Marton (Hummer H3 Evo).

Medalista igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata w skokach narciarskich miał wypadek i dachował na drugim odcinku specjalnym. Mitsubishi L200 wypadło z trasy na jednym z ciasnych zakrętów.

Reklama

"Na szczęście nic się nam nie stało. W pobliżu było sporo widzów, którzy podbiegli i postawili samochód na koła, ale długo nie mogliśmy uruchomić auta. Urwał się bowiem zewnętrzny wyłącznik prądu" - poinformował Rafał Marton.

Małysz przyznał, że jego pilot przestrzegał go, aby był przygotowany na najgorsze. Mówił o urwanych kołach, dachowaniu, a także, że będą rozbijać samochód...

"Niestety, i tak jest. Po raz kolejny zaliczyliśmy "rolkę", a w konsekwencji straty czasowe. Była nawet chwila zastanowienia czy się nie wycofać. Sędziowie nie pozwolili nam ruszyć dalej z potłuczoną szybą. Wycięliśmy ją i jechaliśmy w goglach, co było kolejnym doświadczeniem. Przypomniały mi się czasy skoków narciarskich, kiedy lądując też czułem wiatr na twarzy. Mieliśmy połamane drzwi, które Rafał trzymał jedną ręką przez co najmniej 20 km" - powiedział Orzeł z Wisły.

Niedzielny etap - jak zaznaczył - też był ciężki. "Mieliśmy problem ze świecami, przez co samochód nie rozwijał pełnej mocy. Ale ukończyliśmy kolejny rajd i to jest najważniejsze" - podsumował Małysz.

Dowiedz się więcej na temat: Adam Małysz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje