Afera dopingowa w Rosji. Burza w Moskwie po publikacji "New York Timesa"

Burza medialna w Rosji po wywiadzie "New York Timesa", w którym p.o. szefowej Rosyjskiej Agencji Antydopingowej (RUSADA) Anna Anceliowicz miała nazwać proceder dopingu w jej kraju jako "instytucjonalny". Minister sportu Rosji i RUSADA zarzucają gazecie zniekształcenie wypowiedzi i wyrwanie słów z kontekstu, co miało wypaczyć ich sens.

Anceliowicz w wywiadzie przyznała, że doping w Rosji miał charakter instytucjonalny, ale nie był finansowany przez państwo i w akcji nie brali udziału najważniejsi politycy.

Reklama

Według RUSADA słowa Anceliowicz zostały wypaczone i wyrwane z kontekstu przez autorkę artykułu Rebeccę R. Ruiz. Agencja podkreśliła, że sprawę dopingu wyjaśnia wciąż Komisja Śledcza Federacji Rosyjskiej.

RUSADA zwróciła uwagę, że w raporcie na temat dopingu w Rosji kanadyjski prawnik Richard McLaren zrezygnował z użycia słów "państwowy system dopingu" i zamiast nich pojawiło się określenie "instytucjonalny spisek", wykluczając tym samym możliwy udział w nim najwyższych władz.

Sęk w tym, że o ewentualnym zniekształceniu słów nie mówi sama Anceliowicz, tylko pisze w oświadczeniu RUSADA.


W "Sport Expressie" jest też wypowiedź ministra sportu Pawła Kołobkowa: 

"Nasze stanowisko w tej sprawie jest niezmienne. Przypuszczam, że "New York Times" niedokładnie przytoczył słowa Anceliowicz. Sądzę, że powinniśmy się zwrócić do niej, aby wyjaśniła, co miała na myśli."


9 grudnia Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) ujawniła drugą część raportu McLarena na temat dopingu w Rosji. Wynikało z niej, że ponad 1000 zawodników z tego kraju było zamieszanych w skandal w latach 2011-15. Zarzuty ukrywania pozytywnych wyników testów dotyczą przedstawicieli ponad 30 dyscyplin. Zaznaczono, że systemowe tuszowanie wpadek miało miejsce w najważniejszych imprezach z tego okresu - igrzyskach letnich w Londynie w 2012 roku, zimowych w Soczi dwa lata później oraz lekkoatletycznych mistrzostwach świata 2013. Sprawa dotyczy także sportowców niepełnosprawnych.

Z raportu Kanadyjczyka wynikało, że są dowody na to, iż 12 medalistów igrzysk w Soczi manipulowało przy swoich próbkach moczu. Czterech mistrzów olimpijskich z 2014 roku miało niemożliwy do uzyskania w normalnych warunkach poziom soli w organizmie. Udział w tuszowaniu łamania przepisów antydopingowych miały mieć: ministerstwo sportu, krajowa agencja antydopingowa, moskiewskie laboratorium antydopingowe oraz służby specjalne Rosji (FSB). Do niedawna Rosjanie negowali te zarzuty.

23 grudnia Międzynarodowy Komitet Olimpijski wszczął postępowanie dyscyplinarne w sprawie 28 Rosjan, którzy rywalizowali w Soczi.

Pierwszy raport McLarena na ten temat opublikowano 18 lipca. W efekcie wielu rosyjskich sportowców wykluczono ze startu z igrzyskach w Rio de Janeiro.

Już w 2015 roku głośno zrobiło się o skandalu dopingowym z udziałem lekkoatletów z tego kraju. W listopadzie ubiegłego roku Rosja została tymczasowo zawieszona w prawach członka Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF). WADA rekomendowała później MKOl wykluczenie z igrzysk w Brazylii wszystkich sportowców "Sbornej". Na takie rozwiązanie ta organizacja się nie zdecydowała, a decyzję pozostawiła poszczególnym światowym federacjom. W Rio nie wystąpili m.in. wszyscy lekkoatleci, poza trenującą w USA skoczkinią w dal Darią Klisziną, oraz ciężarowcy, a także część wioślarzy, kolarzy czy zapaśników; w sumie ponad 100 potencjalnych olimpijczyków. 

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: doping | RUSADA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje