Bodnar: TdP jest znany za granicą

Za kilka dni rozpoczyna się 65. Tour de Pologne. Na trasie zobaczymy między innymi jednego z najbardziej obiecujących polskich kolarzy Macieja Bodnara, który jeździ w barwach ekipy Liquigas-Gaspol.

23-letni zawodnik podpisał zawodowy kontrakt przed rokiem, a pomogli mu w tym szefowie polskiej firmy Gaspol, która jest siostrzaną spółką Liquigasu. - Ogromnie się cieszę, że mam okazję przyjechać wraz z drużyną do Polski. Fajnie będzie się pokazać kibicom - mówi Maciej Bodnar.

Reklama

Jaką rolę spełnia pan teraz w zespole Liquigas-Gaspol?

- Na początku roku usłyszałem od szefów drużyny, że chcą mnie poznać i na razie będę pełnił rolę zawodnika pomagającego liderowi. Podczas wyścigów większość pracy spada więc na moje barki. Jeśli chodzi o Tour de Pologne, to jeszcze nie rozmawiałem z dyrektorem na temat mojej roli. Na pewno czuję się w zawodowym peletonie coraz pewniej i lepiej, a chciałbym się także pokazać polskim kibicom. Mam więc nadzieję, że dostanę wolną rękę.

Jak czuje się pan wśród zawodowców?

- Co to dużo mówić - w porównaniu z kolarstwem amatorskim to jest zupełnie inny świat. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik, nie muszę się martwić o nic. Pozostaje mi tylko wykonywać właściwie moją pracę.

Był pan zaskoczony, kiedy rok temu pojawiła się propozycja podpisania zawodowego kontraktu?

- Przede wszystkim muszę powiedzieć, że jestem wdzięczny szefom Gaspolu, bo gdyby nie prezes tej firmy, to nie wiem, czy udałoby się mi wyjechać z Polski. Gaspol jako siostrzana firma Liquigasu chciał mieć polskiego zawodnika w składzie. Wiem, że długo mi się przyglądano i w końcu postawiono na mnie.

Trudno jest podpisać polskiemu zawodnikowi kontrakt z grupą zawodową?

- Trudno. Nie oszukujmy się, mało który z dyrektorów zawodowych grup patrzy na polski rynek. Chyba największa szansa to wyjazd za granicę w młodym wieku. Tam jest zdecydowanie łatwiej się pokazać. Teraz w ogóle jest trudny okres dla kolarzy, bo wiele drużyn przestało istnieć i jest mniej pracy.

Czy Tour de Pologne jest odpowiednią szansą dla kolarzy na pokazanie swoich umiejętności?

- Na pewno tak, choć bardzo szkoda, że nie mamy w Polsce żadnej ekipy. W tym roku plusem jest przynajmniej fakt, że w wyścigu udział weźmie reprezentacja Polski. Na Tour de Pologne dobrą kartą przetargową dla każdego kolarza byłoby wygranie etapu.

Od roku mieszka pan we Włoszech. Jak za granicą odbierany jest Tour de Pologne?

- Na pewno jest bardzo znany. Jeżdżę teraz w różnych wyścigach, spotykam się z wieloma zawodnikami i każdy, kto przynajmniej raz uczestniczył w Tour de Pologne, wypytuje się o tegoroczną edycję. Pierwsze pytanie zawsze jednak dotyczy tej samej sprawy - czy na trasie jest Karpacz. To chyba najbardziej znana polska miejscowość wśród zawodowych kolarzy. Widać, że polskie góry dają się im we znaki. Zawodnicy zwracają uwagę również na długie etapy - jednym się podobają, innymi już nie. No i jest jeszcze jedna rzecz, o której żaden zagraniczny kolarz nie zapomina wspomnieć. To polskie dziewczyny, które bardzo zapadają zawodnikom w pamięć.

Czego pan oczekuje po swoim występie w tegorocznym Tour de Pologne?

- Będę walczył o jak najlepszy rezultat, aby w jakiś sposób odwdzięczyć się sponsorowi za możliwość podpisania zawodowego kontraktu. Łatwo jednak nie będzie. To jest wyścig Pro Tour, tutaj nic nie przychodzi łatwo i zdaję sobie sprawę, że ciężko będzie mi się pokazać.

W ojczyźnie startuje się łatwiej czy trudniej niż w innych krajach?

- Wyścig w Polsce na pewno doda mi bodźca. Na trasie na pewno pojawi się bardzo dużo kibiców i nie chciałbym ich zawieść. Jestem dobrej myśli.

www.teamliquigas.it, www.gaspol.pl

Informacja prasowa/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Maciej Bodnar | TDP | de Pologne | Tour de Pologne | pologne | tour

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama