Chelsea chce popsuć mu debiut

W środę menedżerem Newcastle United został Alan Shearer. Debiut byłego reprezentanta Anglii w nowej roli przypadnie w najbliższą sobotę, kiedy jego "Sroki" podejmą na St.James Park Chelsea Londyn.

Tego meczu obawiają się filary "The Blue's", John Terry i Frank Lampard, którzy solidarnie uważają, że angaż Shearera da drużynie Newcastle dodatkową siłę w walce o utrzymanie w Premier League.

Reklama

- Przez to będzie nam wiele ciężej. Możecie sobie wyobrazić tamtejszą atmosferę. Alan Shearer jest tam bogiem. Pociągnie za sobą kibiców i piłkarzy - mówi Lampard. - Na nasze nieszczęście zdarza się nam to po raz kolejny. Kiedy graliśmy z Manchesterem City, to właśnie kupili Robinho - dodaje.

- Musimy zareagować na nastrój stadionu i od początku spotkania być górą, żeby uzyskać dobry wynik - kończy Lampard.

W podobnym tonie wypowiada się Terry. - On przecież należy do Newcastle, prawda? - pyta retorycznie kapitan "The Blue's". - To doda im dużego kopa. Czeka nas tam ciężki mecz - dodaje. Jednak Terry wierzy, że mecz z Newcastle United będzie tylko jedną z bitew w walce o mistrzowski tytuł. - Wyścig o mistrzostwo jeszcze się nie zakończył, więc jedziemy do Newcastle po to, by zepsuć debiut Shearera - puentuje wychowanek Chelsea.

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: united | John Terry | Alan Shearer | Newcastle United | debiut

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama