Echa śmierci Pantaniego

Wszystkie poniedziałkowe wydania włoskich dzienników najwięcej miejsca poświęcają tragicznej śmierci Marco Pantaniego.

W sobotę 34-letni włoski kolarz został znaleziony martwy w swym pokoju w hotelu "La Rosa" na przedmieściach Rimini.

Reklama

Rzymskie "Il Messaggero" swój tekst na pierwszej stronie tytułuje: "Pantani oskarża: Nie rozumiecie mnie". Na hotelowej papeterii tuż przed swoją śmiercią zawodnik napisał: "Nikt mnie nie rozumie".

Dziennik podkreśla, że wciąż nie są znanie przyczyny śmierci Pantaniego, a prokuratura nie wyklucza żadnej możliwości. Dopiero autopsja wykaże, czy kolarz przedawkował środki uspokajające, czy też popełnił samobójstwo. Z innej zostawionej kartki można było odczytać, iż Marco wybierał się na leczenie do Boliwii, co zresztą potwierdzają jego przyjaciele na łamach "Corriere della Sera".

"Il Messaggero" cytuje słynnego kolarza Eddy'ego Merckxa. - On został zamordowany przez włoski wymiar sprawiedliwości - powiedział Belg.

Inne zdanie na ten temat ma Diego Armando Maradona. - Jego śmierć to wina nas wszystkich - skomentował tragiczne wydarzenie słynny były argentyński piłkarz.

Według felietonisty "Il Messaggero" Stefano Barigellego, Pantani odszedł nie z powodu "zabrania mu szansy na przyszłość", ale ponieważ "został okradziony ze swojego poczucia dumy z dawnych osiągnięć", które przecież nie podlegają dyskusji, jak np. zwycięstwo w Giro d'Italia i Tour de France w jednym sezonie (1998).

Poruszające wyznanie z forum internetowego na oficjalnej stronie Pantaniego przytacza natomiast "La Gazzetta dello Sport". Swoimi wrażeniami dzieli się kobieta, która brała udział w identyfikacji zwłok. "Marco był nagi, przykryty jedynie prześcieradłem. Wzrok miał spokojny i uśmiechnięty wyraz twarzy. Wzięłam go w ramiona i mówiłam: proszę cię Marco obudź się, obudź się Marco..."

Dowiedz się więcej na temat: kolarz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje