Euforia w Kwidzynie! MMTS w finale!

Sensacyjne rozstrzygnięcie w półfinale play off piłkarzy ręcznych! Faworyzowana Wisła Płock przegrała piąty mecz we własnej hali z MMTS Kwidzyn 25:26 i to drużyna Zbigniewa Markuszewskiego zagra w finale!

To największy sukces w historii klubu z Kwidzyna. W rywalizacji z Płockiem niewielu dawało mu szanse, ale patrząc na przebieg rywalizacji trudno taki wynik uznać za sensację. Pierwsze dwa spotkania w Blaszak Arenie wygrali co prawda płocczanie, ale po zaciętych bojach, jedną i trzema bramkami. W rywalizacji do trzech zwycięstw Wisła potrzebowała tylko jednej wygranej w Kwidzynie, ale dwukrotnie górą byli gospodarze.

Reklama

Piąty pojedynek pokazał, że MMTS, tak samo jak Wisła, o ile nie bardziej, zasługuje na grę w finale. Goście prowadzili od samego początku. Przez 27 minut pierwszej połowy Wisła zdobyła tylko 5 goli! Do przerwy kwidzynianie wygrywali 10:7. Świetnie w ich bramce spisywał się bramkarz Sebastian Suchowicz. W ataku, tak jak w poprzednich meczach, kluczową postacią był rozgrywający Michał Adamuszek. Nie tylko trafiał z drugiej linii ale i dogrywał piłkę do kołowych.

Na początku drugiej odsłony przewaga Kwidzyna wzrosła do pięciu trafień (13:8 w 35. minucie), ale Wisła nie zamierzała odpuścić. Odrobiła dwa gole, a jej nadzieje wzrosły po czerwonej kartce dla kołowego MMTS Michała Pereta. Gospodarze byli na fali, rywala mieli już na wyciągnięcie ręki, bo przegrywali tylko 12:14 i mieli piłkę na kolejne zmniejszenie dystansu. W kontrze błąd kroków zrobił jednak Rafał Kuptel i MMTS wrócił na swoje tory - znów prowadził czterema golami (17:13 w 43. minucie). I tak było niemal do samego końca.

W 57 minucie goście wygrywali 25:22, a Suchowicz obronił rzut Adama Twardy. Już nic w tym meczu nie miało prawa się zdarzyć, ale się zdarzyło. Marcin Wichary w płockiej bramce obronił rzut Macieja Mroczkowskiego, a z drugiej strony huknął Michał Zołoteńko. 23:25. Prosty błąd w ataku zrobił Mroczkowski i półtorej minuty przed końcem gol Twardy na 24:25 sprawił, że Wisła znów była w grze. 52 sekundy przed końcem karnego dla MMTS wywalczył Tomasz Witaszak, a karnego wykorzystał Jacek Wardziński. 26:24 dla Kwidzyna, ale do końca 48 sekund. O czas poprosił trener Wisły Thomas Sivertsson i jego zespół wywalczył karnego, którego wykorzystał najlepszy w płockiej siódemce Norweg Vegard Samdahl. W ostatnich sekundach kwidzynianie nie pozwolili już sobie odebrać zwycięstwa. Wygrali jak najbardziej zasłużenie 26:25 i pierwszy raz w historii awansowali do finału mistrzostw Polski. Po meczu dostali brawa nawet od płockich kibiców.

W finale na MMTS czeka Vive Targi Kielce. Pierwsze dwa mecze mistrzowie Polski zagrają we własnej hali - w sobotę o 15, w niedzielę o 17.30. Oba pokaże Polsat Sport. Na trzeci i ewentualny czwarty pojedynek obie ekipy wrócą do Kwidzyna, ale nie w kolejny weekend. Wtedy MMTS ma grać pierwsze spotkanie finału europejskiego pucharu Challenge Cup z portugalskim Sportingiem Lizbona. Nowe terminy kolejnych spotkań finału mistrzostw Polski jeszcze nie są znane.

Wisła Płock - MMTS Kwidzyn 25:26 (7:10)

Stan rywalizacji: 3:2 dla MMTS. Awans: MMTS.

Leszek Salva

Dowiedz się więcej na temat: W.E. | Wisła | Płock | Kwidzyn | euforia | Kwidzynie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje