Hit ekstraklasy pod dyktando Vive Kielce

Aż piętnastoma bramkami mistrzowie Polski Vive Targi Kielce pokonali wicemistrzów Wisłę Płock. Wynik 42:27 mówi wszystko.

To najwyższe w historii zwycięstwo kielczan i pierwszy raz rzucili płocczanom ponad40 bramek. W środę we własnej hali przy wypełnionej do ostatniego miejsca Hali Legionów zdemolowali rywala. Przebieg meczu ze świętą wojną niewiele miał jednak wspólnego. - Kielce miały pięć kar dwuminutowych, a my jedną. Nie graliśmy tak agresywnie jak oni - mówił po spotkaniu trener Wisły Olivier Jensen. - Rzeczywiście, jak na świętą wojnę to był dosyć spokojny mecz, ale od 20 minuty kontrolowaliśmy jego przebieg - dodawał Bogdan Wenta.

Reklama

Ostatni remis był 13 minucie - 8:8. Potem spotkanie było koncertem jednego, zbiorowego aktora - siódemki gospodarzy. Siła ataku kielczan była potężna, bramki zdobywali z każdej pozycji. Do przerwy wygrywali 20:15, w czym ogromna zasługa Mariusza Jurasika. "Józek" przed wyjazdem do Niemiec sześć lat temu dwa sezony spędził w Płocku.

Może to go zmotywowało, bo był nie do zatrzymania. Tylko w pierwszej połowie zdobył 7 bramek, a jego zespół wygrywał w przerwie 20:15.

Druga połowa była już egzekucją gości. Każdy błąd w ataku wiślaków kosztował ich stratę bramki, bo w tym elemencie gospodarze się nie mylili. Siedem bramek zdobył Patryk Kuchczyński, dla którego to chyba najlepszy wynik od styczniowych mistrzostw świata w Chorwacji gdy niemal w pojedynkę rozmontował defensywę Duńczyków.

Wisła przegrałaby jeszcze wyżej, ale kilka bramek zdobył dla niej wprowadzony dopiero w końcówce Kamil Mokrzki.

Derby polskiej piłki ręcznej nie były zacięte i chyba takie być nie mogły. Wisła przyjechała do Kielc osłabiona brakiem aż sześciu kontuzjowanych zawodników: Duńczyka Madsena, Norwega Samdahla, Rosjanina Kusiliewa, Rafała Kuptela, MarcinaWicharego i Arkadiusza Miszki. Tylko z tych graczy można by stworzyć czołową ekipę ligi! Nie umniejsza to jednak sukcesu gospodarzy, bo nawet z osłabioną Wisłą wygrać w takich rozmiarach jest wyczynem. W dodatku jakość gry Vive Targów Kielce wydaje się rosnąć z każdym meczem, a podopieczni Bogdana Wenty nie schodzą poniżej - dosyć wysoko określonego - poziomu.

W sobotę do Kielc przyjedzie ekipa znacznie mocniejsza od Wisły - francuskie Chambery Savoie będzie rywalem w 5. kolejce grupy B Ligi Mistrzów.

Vive Targi Kielce - Wisła Płock 42:27 (20:15)

Vive: Marek Kubiszewski - Patryk Kuchczyński 7, Mariusz Jurasik 8, Mateusz Jachlewski 2, Rastko Stojkovic 11, Henrik Knudsen 5, Bartosz Konitz 2 oraz Paweł Podsiadło 3, Tmasz Rosiński 3, Vitalij Nat 1.

Wisła: Morten Seier, Adrian Fiofor - Joahim Backstrom 1, Alexey Peskov 4, Bartosz Wuszter 3 , Tomasz Paluch 1, Michał Zołoteńko 6, Adam Twardo 4 oraz Zbigniew Kwiatkowski 2, Adam Wisniewski 2, Kamil Mokrzki 3, Sebastian Rumniak 1.

Kary: Vive - 12, Wisła - 2 min.

Sędziowie - Mirosław Baum (Warszawa) i Marek Góralczyk (Świętochłowice).

Widzów 4200.

Dowiedz się więcej na temat: Płock | targi | vive targi kielce | dyktando | Kielce

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje