Juan Antonio Samaranch: Najważniejsza jest jedność

Za najważniejsze osiągnięcie swojego 20-letniego przewodzenia Międzynarodowemu Komitetowi Olimpijskiemu, Juan Antonio Samaranch uznał utrzymanie jedności ruchu olimpijskiego. Dodał, że nie jemu jednak oceniać własne dokonania.

- Istotna jest nie tylko jedność narodowych komitetów olimpijskich, ale jedność wszystkich federacji sportowych - powiedział przewodniczący MKOl podczas konferencji prasowej w Warszawie. - Ważne są także dokonania Komitetu w zakresie rozwoju sportu kobiet.

Reklama

Samaranch z satysfakcją podkreślił bardzo dobrą współpracę MKOl z Organizacją Narodów Zjednoczonych. Jednym z jej sukcesów było doprowadzenie do wspólnego przemarszu na Stadionie Olimpijskim w Sydney ekip obu państw koreańskich.

Mówiąc o przyszłości MKOl Samaranch ocenił, że światowy ruch olimpijski znajduje się w doskonałej kondycji. - Z roku na rok wzrasta znaczenie sportu. Nadal będzie rosła ranga imprez sportowych z igrzyskami olimpijskimi na czele - powiedział.

Przewodniczący MKOl sceptycznie odniósł się do projektów wprowadzenia do programu igrzysk nowych dyscyplin, w tym brydża.

- Brydż w niektórych krajach uznawany jest za dyscyplinę sportową, w niektórych nie. Moim zdaniem nie można włączyć rywalizacji brydżystów do programu olimpijskiego. Na dziś w ogóle nie można przyjąć ani jednej nowej dyscypliny. Żeby jakaś znalazła się w programie, konieczne jest pozbawienie olimpijskiego bytu innej.

Samaranch nie zgodził się z opinią, że komercjalizacja sportu doprowadza do swego rodzaju gladiatorstwa. - Nie jest to stwierdzenie prawdziwe - ocenił. - Wszyscy chcą widzieć w akcji najlepszych sportowców. Wszystkie kraje garną się do rywalizacji. Musimy otworzyć się na współpracę ze sponsorami,

wychodzić naprzeciw powstającym sytuacjom. Ruch olimpijski otrzymuje fundusze ze sprzedaży praw marketingowych i do transmisji telewizyjnych. Tak wielkie sumy nie mogą pochodzić od rządów, czyli od podatników. Cała działalność marketingowa musi pozostawać pod wyłączną kontrolą organizacji

sportowych. Przy okazji chciałbym podkreślić, że na arenach olimpijskich nie ma żadnych reklam.

Zapytany czy wspólne działanie z Popradem w Słowacji zwiększyłoby szansę Zakopanego w staraniach o prawo organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich, Samaranch powiedział:

- Trzeba nadal próbować. Za każdym razem zwiększają się szanse. Moje rodzinne miasto, Barcelona, w olimpijskim wyścigu uczestniczyło aż cztery razy, zanim nadszedł ten radosny moment. Przede wszystkim należy zdobyć poparcie mieszkańców, nie tylko miasta-kandydata lecz całego narodu.

Na pytanie co będzie robił po ustąpieniu w przyszłym roku z funkcji przewodniczącego MKOl, sędziwy sternik ruchu olimpijskiego odpowiedział z uśmiechem: - Proszę państwa, ja mam już przecież 80 lat, wrócę zapewne do rodzinnej Barcelony.

Po zakończenie konferencji prasowej w stołecznym hotelu "Victoria" przewodniczący MKOl, który jest zamiłowanym filatelistą, otrzymał od Klubu Dziennikarzy Sportowych koperty i kartę pocztową ofrankowane znaczkami pocztowymi z okolicznościowym stemplem wybitym z okazji obchodzonego również w Polsce Międzynarodowego Dnia Dziennikarza Sportowego.

Posłuchaj wypowiedzi Samarancha

Dowiedz się więcej na temat: mkol

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje