Posłowie zainteresowali się hokejem na lodzie

Posłowie sejmowej komisji kultury fizycznej dociekali na czwartkowym posiedzeniu, co władze związku hokeja na lodzie zrobiły i zamierzają robić, by występy narodowej reprezentacji znów emocjonowały miliony Polaków.

Prezes PZHL Zdzisław Ingielewicz zaznaczył, że zgadza się z opinią większości, iż stan polskiego hokeja jest niezadowalający. Różni go jednak brak wiary w istnienie cudownych recept, które gwarantowałaby szybką zmianę sytuacji.

Reklama

Przedstawił też posłom przyczyny upadku tej dyscypliny. W jego opinii najważniejszą jest załamanie finansowania tej kosztownej dyscypliny, do którego doszło z chwilą transformacji ustrojowej.

Za słaby poziom odpowiada także kiepska infrastruktura. Pełnowymiarowych lodowisk jest zaledwie 27 (dla porównania w Finlandii ponad 200). Światełkiem w tunelu mogą być tzw. Białe Orliki, których w całym kraju powstało już sto.

Zdaniem Ingielewicza zarząd PZHL podejmuje konkretne działania, aby poprawić stan w perspektywie kilku lat. Wydłużono zgrupowania reprezentacji, bo według prezesa kluby słabo przygotowują zawodników. Zadowalający wynik testów wydolnościowych osiąga tylko dziesięć procent hokeistów.

Innym doraźnym krokiem, byłoby wykorzystanie trzech słowackich zawodników, którzy jednak musieliby otrzymać polskie obywatelstwo. - Szkolenie hokeisty trwa kilkanaście lat, szybko nie jesteśmy więc w stanie dochować się np. dobrych obrońców, na których brak szczególnie teraz cierpimy - podkreślił.

Pomysł naturalizacji nie spodobał się Janowi Tomaszewskiemu (PiS). Poseł z Łodzi nie chce, by powtórzyła się sytuacja z piłki nożnej, gdzie jak twierdzi "futbolowe śmieci są naturalizowane i zabierają miejsce w reprezentacji polskim chłopcom". Słynny przed laty bramkarz jest także przekonany, że "polska młodzież jest fenomenalna, ale fatalnie trenowana".

Najostrzej prezesa zaatakował jednak poseł Marek Matuszewski (PiS). Wnioskodawca czwartkowego posiedzenia stwierdził, że poziom polskiego hokeja jest tak słaby, że niewiele trzeba, by zostać reprezentantem kraju. Dociekał także m.in. co związek robi by podnieść kwalifikacje trenerów oraz dlaczego wciąż nie ma sponsora strategicznego.

Ingielewicz przyznał, że sponsora, tak jak i jego poprzednikom, po prostu nie udało się pozyskać. - Nie mam na to recepty. Może mojemu następcy się powiedzie - dodał.

Kwestia trenerów jest bardziej złożona. PZHL umożliwia wyjazdy na zagraniczne szkolenia, ale chętnych praktycznie nie ma, bo przeszkodą jest nieznajomość języków obcych. Problem pogłębia fakt, że obecnie żadna uczelnia nie prowadzi trenerskiej specjalizacji z zakresu hokeja na lodzie.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: hokej

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje