Smuda pod ogromną presją

Od przegranego meczu wiślaków na Konwiktorskiej w Warszawie w mediach nie brak spekulacji na temat ewentualnego zwolnienia trenera mistrzów Polski, Franciszka Smudy. Ponoć ostatnim testem przydatności Smudy do pracy w Wiśle będzie piątkowy mecz na Łazienkowskiej z Legią. Ewentualna porażka Wisły może sporo kosztować samego Smudę...

- Na razie jeszcze Wisła tego meczu nie przegrała, więc nie ma powodu, by kontynuować spekulacje na temat ewentualnego zwolnienia trenera Smudy. Szkoleniowiec normalnie pracuje, przygotowując zespół to ważnego spotkania ligowego. Pracuje, ale oczywiście każdy trener musi liczyć się z tym, że rozlicza się go z wyników tej pracy. Tak jest także w przypadku Smudy. Inna sprawa, że to media niejako wymuszają od kilku dni ewentualną dymisję Smudy. Ten pracuje teraz pod presją zarówno mediów, jak i konieczności obrony mistrzostwa Polski - powiedział INTERIA.PL rzecznik prasowy Wisły, Jarosław Krzoska.

Reklama

A sytuacja zarówno Smudy jak i zespołu nie jest łatwa. Chory jest Grzegorz Kaliciak i na pewno w meczu przeciwko Legii nie zagra. Za żółte kartki odpoczywać będzie z kolei Marcin Baszczyński, a młody Kamil Kuzera zjawi się w Warszawie dopiero w piątek po południu po grze w młodzieżówce w Turcji.

Kłopoty Wisły nie kończą się na obrońcach. Staw skokowy na treningu skręcił Mauro Cantoro i dopiero lekarze orzekną czy Argentyńczyk wybiegnie na murawę w piątkowy wieczór. Nadal niewiadoma jest nierówna forma Kamila Kosowskiego, a także kto zagra w bramce Wisły przeciwko Legii. Wszystko jednak wskazuje na to, że bramkarzem będzie Artur Sarnat.

Dowiedz się więcej na temat: zwolnienia | presja | Warszawa | Franciszek Smuda

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje