"Szerszenie" żądlą

Co z tego, że Milwaukee Bucks wygrali ostatnio 12 gier z rzędu w swojej Bradley Center, skoro przestała ona być niezdobytą twierdzą w decydującym momencie?

Oto podopieczni George`a Karla przegrali przed własną publicznością, w piątym półfinałowym starciu Wschodu z Charlotte Hornets 86:94 i już tylko jedno zwycięstwo dzieli "Szerszenie" od awansu do finału Konferencji. Mecz numer sześć przyjdzie rozegrać ekipie Paula Silasa już jutro w Charlotte Coliseum.

Reklama

Po zwycięstwie w dwóch pierwszych spotkaniach z Hornets "Kozły" konsekwentnie przegrały trzy mecze z rzędu. Taka niefortunna seria nie przytrafiła się mistrzom Central Division od końca listopada zeszłego roku. Ostatnią wpadkę w Bradley Center notowali oni ponad dwa miesiące temu. Gospodarzom, podobnie jak w poprzednich występach w Północnej Karolinie, znów trzęsły się ręce, co zakończyło się dramatyczną wprost indolencją strzelecką. Bucks chybili aż 52 z 82 rzutów, co daje wstydliwy wskaźnik 36-procenowej skuteczności. A że Jamal Mashburn znów zagrał "przyzwoicie" (24 "oczka" plus 8 asyst) i "dzień konia" zza łuku 7, 24 metra miał Baron Davis (5 trójek na 5 prób!), to koszykarze z Charlotte są o krok od finału.

Resztki nadziei trzypunktową akcją pozwolił zachować partnerom Sam Cassell, niwelując na 5 minut przed końcową syreną, chwilami już kilkunastopunktowy deficyt, do zaledwie 3 "oczek" (82:85). Czar prysł, gdy Mashburn wrzucił dwa osobiste, poprawił łatwym layupem, a bezbłędny z dystansu Davis przedziurawił po raz piąty kosz rywali rzutem za trzy i na tablicy świetlnej widniał wynik 92:84 dla gości.

- Siłą naszych przeciwników jest defensywa. Naszą - rzuty z dystansu. Kluczem do zwycięstwa Hornets było to, że swymi atutami poskromili nasze - wytłumaczył przyczyny porażki swego zespołu George Karl.

Zobacz rywalizację w play off 2001

Dowiedz się więcej na temat: szerszenie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje