Tomasz Adamek: Obiady gotuje mama, mam tutaj wszystko

"Obiady gotuje mi mama, mam tu wszystko, czego potrzebuję" - Tomasz Adamek (49-3, 29KO) zdradza szczegóły swoich przygotowań w Gilowicach do walki z Arturem Szpilką (16-1, 12KO) w rozmowie z Mariuszem Serafinem z portalu bokser.org.

"Jak to zawsze w boksie. Zaczyna się od taktyki, techniki i oczywiście codzienne ćwiczenia z tarczą. Po południu biegam, albo jadę do kolegi na siłownię. Dwa razy dziennie trenuję. Na przemian bieganie, tarcza, taktyka, ustawienie walki" - tak Adamek opisuje swój dzień treningowy. "Jeszcze nie rozpocząłem okresu sparingowego. Przyjeżdżają dwaj chłopaki, mamy trzy tygodnie na sparingi. Myślę, że to wystarczy" - mówi.

Reklama

Tomasz Adamek, były mistrz świata w kategorii juniorciężkiej (IBF, IBO) i półciężkiej (WBC), już od dawna nie przygotowywał się do walki u siebie w domu w Gilowicach. "Bardzo się cieszę, że jestem w domu, blisko mamy. Mama mi gotuje obiady i kolacje, śniadania robię sam. Salę mam blisko w gimnazjum. Wszystko w obrębie jednego kilometra i mam spokój" - podkreśla. "Na salę do siłowni jeżdżę do kolegi, to jest osiem kilometrów, więc nie muszę dużo czasu siedzieć w samochodzie" - dodaje.

Do Gilowic z Adamkiem przyjechał jego amerykański trener Roger Bloodworth. "Od studiowania walk zawsze jest Roger. On codziennie analizuje walki i potem mi mówi, co mam robić, na co mam uważać. Tak to jest w zawodowym boksie. Trener jest od ustawiania walki, a co wniesiesz do ringu, to twoje" - mówi Adamek.

"Roger jest tu drugi raz, lubi tu być, lubi góry, mama uczy go po polsku. Też sobie trenuje w piwnicy. Ja przyjeżdżam, a on siedzi, podnosi ciężary. Trener też musi być w formie" - opowiada.

Adamek sceptycznie podchodzi do nowoczesnych metod, o których opowiada w wywiadach o ponad 10 lat młodszy Szpilka. "Ja preferuję góry, świeże powietrze. Wydolność moja jest dobra i widzę to po sobie. Po kilku tygodniach w domu czuję się świetnie. Też mógłbym korzystać z komór we Wrocławiu, ale to nie jest gwarancja zwycięstwa. Trzeba wyjść na ring, trzeba być zdrowym. Trzeba się modlić, prosić Boga o zdrowie, wejść do ringu i wygrać" - stwierdza.

"Jak to mówi wujek Floyda (Mayweathera - przyp. red.), bokser potrzebuje push-up i pull-up - pompek i podciągania na drążku. To jest wszystko to, co potrzebuje bokser" - dodaje.


"Nie ważę się codziennie, ale myślę, że mam 100-102 kilo. Nie patrzę, jak to Polacy patrzą, jaka waga jest, to jest zbędne w wadze ciężkiej. Mam się dobrze czuć mentalnie i fizycznie. I to wszystko" - stwierdza.

Adamek podkreśla, że nie lekceważy zdecydowanie mniej utytułowanego rywala. "Do każdej walki się przygotowuję, nigdy nie lekceważę przeciwnika. Ja nie z tych" - mówi.  

Już niespełna miesiąc do jego walki ze Szpilką, na której 8 listopada w Krakowie spodziewane jest blisko 20 tys. kibiców.

Opr. ML

Posłuchaj całej rozmowy z Adamkiem:

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Adamek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje