Zarzeczny: Być może nie wiecie...

Być może nie wiecie, co dalej z Euro 2012. No to piszę.

Listkiewicz zostanie wygnany. Politycy zarzucą mu, że Polska powinna zorganizować turniej sama. I że chyba brał łapówki od Surkisa (Włosi to samo zarzucą członkom Komitetu Wykonawczego UEFA).

Reklama

Górnicy i pielęgniarki zaprotestują przeciwko dotowaniu z budżetu sportu - jak stwierdzą, mają już od tego kluby zakładowe, takie jak Górnik Łęczna lub Polkowice. Dołączą się emeryci. Jak dożyją.

Feministki zażądają Euro dla kobiet.

Przeciwko planowanej budowie obwodnic zaprotestują ekologowie, a przeciwko autostradom mieszkańcy. Druga linia metra w Warszawie zostanie oprotestowana przez miasta, które chciałyby mieć linię chociaż pierwszą.

Katowice i Kraków zagrożą secesją, bo Euro nie dostały - mimo że w tych pierwszych wyjątkowo jest nawet jakiś stary stadion.

Nie powstaną też nowe lotniska, bo samoloty jak wiadomo przeszkadzają w lęgu ptaków.

A hotele będą, tyle że pięciogwiazdkowe i na niczyją kieszeń - bo tańszych przy obecnych cenach gruntów stawiać się nie opłaca.

Po okresowym zniesieniu wiz - nie tylko Polacy nie wrócą do Lwowa, ale wszyscy mieszkańcy Lwowa zapragną zamieszkać w Polsce.

Najważniejszym spotkaniem 2012 w Polsce stanie się tradycyjnie spotkanie z papieżem.

Do rangi polskiego hitu urośnie jednak grupowy mecz Czechów z Mołdawią.

Działkowcy z Gdańska, na których terenie ma powstać obiekt w Gdańsku, zablokują przejmowanie gruntów. Poprze ich w I programie telewizji pan Wałęsa, który w II programie poprze z kolei budowę stadionu. W programie III wystąpi lekarz.

Władze Wrocławia i Poznania stwierdzą, że lepiej było robić to Euro z Niemcami, bo wreszcie popatrzą na mapę. Niemcy to ci, co po lewej ręce są.

W Warszawie trwać będzie paroletnie wyganianie ze stadionu X-lecia wietnamskich straganiarzy, których nie wiedzieć czemu pani prezydent Gronkiewicz nazywa kupcami.

Unia, zamiast dawać nam jakiekolwiek pieniądze, uzna, że ich nie potrzebujemy, skoro stać nas na Euro, a prezydent Kaczyński twierdzi iż jesteśmy krajem zamożnym i za kilka lat wzbogacimy się o kolejne 30 procent. Aha, nie dość, że nic nie da, to podniesie nam składki.

Trzy czwarte przetargów zostanie unieważnionych, a reszta niezrealizowanych - zabraknie cegieł, cementu i robotników, których zresztą brakuje już dziś. Niektóre obiekty budować będą firmy posiadające po jednym dźwigu własnym i dwóch pożyczonych.

Wybuchnie kolejna afera biletowa.

Czego jeszcze zabraknie? Sędziów. Na wolności.

Prezydentem Polski będzie Hillary Clinton, a Ukrainy - Władimir Putin.

A Michel Platini wyzna w pamiętnikach, że w Cardiff po prostu pomylił koperty.

Paweł Zarzeczny

Dowiedz się więcej na temat: Euro 2012

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje