Zarzeczny: Cała prawda o Dodzie

Spotkał mnie niezwykły zaszczyt. W telewizji komentowałem rozwód Dody.

Zazwyczaj przeróżne telewizje, jak już wykręcają numer sportowego redaktora, to proszą o komentarze fachowe. Czemu Legia słaba, co dalej z Wisłą, albo dlaczego Korona im lepiej ma, tym gra gorzej. Zdarzają się nawet pytania podchwytliwe, o wyższość systemu 4-5-1 nad 4-4-2 (lub na odwrót), na co ja odpowiadam zawsze, że system jest tylko jeden i niezmienny: gra się 11 na 11, chyba ze wmiesza się sędzia i nieco towarzystwo przetrzebi.

Reklama

Ale pierwszy raz w życiu poważna stacja (tvn) poprosiła, bym w czasie rewelacyjnej oglądalności skomentował całkiem co innego. Dlaczego Doda rozwodzi się z Majdanem!

No więc jest to swego rodzaju dzień przełomowy. Bo oto wkraczamy (ja dziś, niektórzy wcześniej, niektórzy ciut później) w erę showbiznesu, w której krótka spódniczka, plus biust plus maska znaczą więcej, niż najładniejsze strzały napastników - chyba ze biust ten faluje na trybunach, a strzały lub bramkarskie parady dedykowane są właśnie jemu. Okazuje się, że dobre jest nie to co naprawdę dobre, ale to co się dobrze sprzedaje. Jak Doda właśnie, bo nikt wątpliwości nie ma, że Radek, choć poważniejszy, mądrzejszy i jednak z dorobkiem zawodowym - w tej akcji jest tylko dodatkiem do show.

Niewiele miałem o tym rozwodzie do powiedzenia, poza tym ze aktorka Elizabeth Taylor rozwodziła się trzykrotnie z aktorem Richardem Burtonem, a schodziła nawet czterokrotnie (poprawcie jak się mylę i czy jest to matematycznie oraz logicznie możliwe), a fantastycznym środkiem porozumienia zawsze były coraz większe brylanty.Wiec w sprawie tej futbolowo-życiowej historii Dody pytanie pozostało już tylko jedno...

Czy Radka stać na coraz większe brylanty?

Paweł Zarzeczny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje