Zarzeczny: Gdybyśmy przegrali pod Grunwaldem

Od samego rana prześliczna pani Dąbczyńska (TVN 24) nadaje relacje z rocznicowej Bitwy pod Grunwaldem z Roku Pańskiego 1410. Jak wiadomo Polacy pokonali w niej Krzyżaków. Tylko po co?

Tak na gorąco bowiem - gdybyśmy wtedy przegrali, bylibyśmy europejską potęgą ze 150 milionami ludności. Każdy z nas znałby niemiecki. Rządziłaby nami elegancka kobieta. Nie byłoby drugiej wolny światowej. Rurociąg nie musiałby iść przez Bałtyk, bo mógłby przez Białystok. Nie byłoby sporu o pochodzenie Kopernika.

Reklama

Zamiast radować się jakimś Euro i to na spółkę - co paręnaście lat organizowalibyśmy mundiale, i to bez wspólników. Mielibyśmy już na koncie trzy tytuły mistrza świata w piłkę nożną, a Klose z Podolskim nie musieliby nigdzie uciekać z rodzicami.

Nie byłoby CBA, tylko centrala w Wiesbaden (miałbym blisko, często tam pomieszkuję). Szybciej weszlibyśmy w strefę Euro i nie walczylibyśmy w Iraku. Żony nasze byłyby od siedzenia w kuchni i od rodzenia dzieci. Jeździlibyśmy wszyscy mercedesami i bmw, a nie tylko klasa panująca.

W związku z tym mój krótki apel do króla Jagiełły: Władziuchna! Coś ty najlepszego narobił!!!

Paweł Zarzeczny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje