Cierpliwość Barcelony kluczem do sprowadzenia Coutinho

Rzadko tak znani i dobrzy piłkarze jak Philippe Coutinho zmieniają barwy klubowe już zimą. W jego przypadku kluczowe znaczenie miało zdecydowanie i determinacja działaczy Barcelony, którą Brazylijczyk zachwalał i za którą dziękował podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w nowym zespole.

O reprezentanta „Canarinhos” zespół z Camp Nou walczył już od ponad roku, a tuż po utracie na rzecz Paris Saint-Germain Neymara swoje starania znacząco zwiększył. Już latem można było odnieść wrażenie, że do tego transferu musi dojść, lecz kibice „Blaugrany” na jego celebrację musieli poczekać do stycznia.

Reklama

Zasługa w tym chęci zarówno samego piłkarza, jak i jego nowej drużyny, która nie odpuściła sprawy pomimo letniego niepowodzenia. – Dla mnie to spełnienie marzeń i chciałbym za nie podziękować wielu osobom. Bogu, mojej rodzinie, żonie i córce. Wdzięczny jestem także ludziom z Barcelony, bowiem wykazali się sporym zaangażowaniem i cierpliwością przy tej transakcji – opowiadał przed tłumem dziennikarzy zebranych w sali konferencyjnej Camp Nou.

Nie zapominał też o osobach, które pomogły mu zabłysnąć pełnym blaskiem gwiazdy futbolu. – Chciałbym również podziękować Liverpoolowi za pięć lat tam spędzonych i kierownictwu klubu, które zaakceptowało to, że postanowiłem spełniać moje marzenia - mówił.

Miał również okazję porozmawiać o innych zawodnikach, którzy znacząco wpłynęli na jego decyzję o przejściu do stolicy Katalonii. – Poznałem kilku z moich nowych kolegów, oprowadzili mnie dookoła klubu. Już nie mogę się doczekać nowego startu. Na temat Barcelony rozmawiałem z Neymarem, który zachwalał miasto i klub. Zamieniłem jeszcze kilka słów z Paulinho i Luisem Suarezem. Liczę na to, że będę tutaj szczęśliwy, a gra z m.in. Leo Messim w jednym składzie to dla mnie zaszczyt. W tym klubie występowali i wciąż występują moi wielcy idole. Nie miałem innego wyboru, musiałem tutaj przybyć – podkreślił 25-letni pomocnik wart 120 milionów euro (plus 40 mln płatne w bonusach).

Na razie ze spełnianiem marzeń Coutinho musi poczekać trzy tygodnie, obecne zmaga się bowiem z kontuzją mięśniową w udzie.

Dowiedz się więcej na temat: Philippe Coutinho | FC Barcelona

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje