"Strzały Gwizdoń trzeba przeanalizować"

Trenerzy kadry biathlonowej będą sprawdzać, dlaczego tak słabo strzelała Magdalena Gwizdoń w biegu sztafetowym w mistrzostwach świata w Novym Mescie na Morawach. Po jej dwóch nieudanych występach na strzelnicy drużyna spadła na odległą pozycję.

Ostatecznie Polki zajęły dziewiąte miejsce.

Reklama

- Musimy usiąść i przeanalizować niecelne strzały Magdy. Wszystkie lądowały w jednym miejscu, około pół centymetra obok krążka. Wiatr raczej nie miał znaczenia. Być może przyjęła inną postawę niż na treningu - powiedział trener kadry Adam Kołodziejczyk.

- Nie mam pojęcia, co się stało. Może za bardzo chciała trafić - dodał odpowiedzialny za strzelanie Andrzej Koziński, który jeszcze w czwartek po treningu chwalił wszystkie zawodniczki.

Najbardziej doświadczona z reprezentantek, 33-letnia Gwizdoń oddała w piątek aż siedem niecelnych strzałów. Sześć razy musiała doładować broń, a na dodatek przebiec rundę karną, co w sumie kosztowało około 1.25 min.

Po biegu zawodniczka miała wątpliwości, czy jej karabin został odpowiednio przygotowany, należycie "przestrzelony", ponieważ - jak pokazano w relacji telewizyjnej - wszystkie jej niecelne strzały mijały krążek z górnej prawej strony.

- Moja postawa, złożenie się do strzału, pilnowanie stanowiska strzeleckiego, koncentracja - wszystko było w porządku. Niczego się nie bałam. Nie wiem, co się stało na strzelnicy. Muszę to jeszcze z trenerami przeanalizować, bo nie może w przyszłości dochodzić do takich sytuacji - podkreśliła 33-letnia zawodniczka BLKS Żywiec.

Gwizdoń zapowiedziała, że były to jej ostatnie mistrzostwa świata w karierze, którą chce zakończyć po igrzyskach olimpijskich w Soczi.

Z Novego Mesta - Artur Filipiuk

Dowiedz się więcej na temat: biatlon | Magdalena Gwizdoń

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje