Tobias Torgersen, trener kadry, zadowolony z biathlonistek w okresie przygotowawczym

Trener polskich biathlonistek Norweg Tobias Torgersen jest zadowolony z dotychczasowego przebiegu okresu przygotowawczego. "Pojawiły się drobne problemy zdrowotne, ale nie opóźniły one treningu o więcej niż dwa, trzy tygodnie" - poinformował szkoleniowiec.

W ubiegłym tygodniu Polki powróciły do kraju po dwutygodniowym obozie w Oslo, a wcześniej wzięły udział w zawodach "Blink Festival" w Norwegii, gdzie startowało kilka zawodniczek z czołówki zimowego Pucharu Świata.

Reklama

"Jestem bardzo zadowolony z atmosfery w drużynie i wdzięczny za to, jak zostałem przyjęty jako trener, zarówno przez zawodniczki, jak i przez związek. Nie jest łatwo przejmować reprezentację, kiedy tak niewiele czasu pozostało do igrzysk olimpijskich. Dogadaliśmy się szybko co do tego, czego oczekują biathlonistki, a jaki ma być mój wkład. Cała szóstka współpracuje ze sobą bardzo dobrze, to dla mnie najważniejsze" - podkreślił Torgersen, który z Polkami pracuje od kwietnia.

W zgrupowaniu w Norwegii wzięły udział: Magdalena Gwizdoń, Krystyna Guzik, Monika Hojnisz, Kinga Mitoraj, Weronika Nowakowska i Kamila Żuk.

"Dzięki temu, że obóz odbył się w Oslo, mogłem spędzić więcej czasu z rodziną. To była świetna okazja dla zawodniczek, by trenować w nowym miejscu, a ja bardzo dobrze znam te okolice i całą infrastrukturę sportową. Są tam idealne warunki dla sportowców do pracy na najwyższym poziomie" - poinformował szkoleniowiec.

Wyposażenie obiektów bardzo chwaliły sobie również zawodniczki.

"Możliwości treningowe jakie mają tutaj sportowcy.... Po prostu SZOK! Możemy jedynie pozazdrościć, a najbardziej możliwości trenowania przez cały rok. Tak sobie myślę, że mogłabym się tutaj przeprowadzić - nawet kosztem pogody" - pisała na Facebooku Żuk.

Torgersen podkreślił, że poza wspólnymi treningami musiał też zaplanować sesje indywidualne.

"W składzie jest jedna 19- i jedna 38-latka (Żuk i Gwizdoń - przyp.). To ogromna różnica nie tylko w latach, ale też w zdobytym doświadczeniu" - tłumaczył.

Ważnym elementem treningu jest dla Norwega nauka strzelania pod presją.

"W tym celu wzięliśmy udział w festiwalu 'Blink', poza tym wprowadziłem wewnętrzne zawody. Nawet kiedy dziewczyny rywalizują tylko między sobą, podchodzą do tego poważnie i się tym przejmują. Na początku czuły się z tym trochę niekomfortowo, ale z czasem zaczęło im się to podobać. Na koniec każdego zgrupowania wyłaniamy najlepiej strzelającą zawodniczkę, dla której mam zresztą zawsze drobną, symboliczną nagrodę finansową" - powiedział szkoleniowiec.

W piątek polska kadra rozpocznie kolejne zgrupowanie w Dusznikach-Zdroju, gdzie 2-3 września odbędą się mistrzostwa kraju w biathlonie na nartorolkach.

"To nie jest jakaś szczególnie ważna impreza z punktu widzenia kadry, ale każde zawody są najlepszym treningiem i najlepiej pokazują obecną dyspozycję" - uważa norweski trener.

"Biało-czerwone" nie pojadą do rosyjskiego Czajkowskiego na mistrzostwa świata (25-27 sierpnia).

"Uznaliśmy, że w tym roku udział w MŚ nie pasuje do naszego planu. Zdecydowaliśmy, że 'Blink' i mistrzostwa Polski to wystarczająca liczba zawodów w takim okresie. Rywalizacja o stawkę w prawie każdy weekend też nie jest optymalna, potrzeba też czasu na treningi" - wyjaśnił Torgersen.

Jego głównym zadaniem jest przygotowanie biathlonistek do zimowych igrzysk w Pjongjangu, które odbędą się w lutym 2018 roku.

"Przed nami jeszcze długa droga, ale ostatnie badania wydolnościowe pokazały duży postęp u niektórych zawodniczek, wszystkie mają dobre parametry, więc wygląda to dobrze. Jestem optymistą. W Norwegii wyróżniłbym Mitoraj i Hojnisz, ale to się zmienia z obozu na obóz. Najważniejsze jest to, że wszystkie są zgrane, bo gdy trzymają się blisko, wtedy są najsilniejsze" - zakończył Torgersen.

Pierwsze zawody zimowego Pucharu Świata odbędą się w szwedzkim Oestersund na przełomie listopada i grudnia.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje