Therese Johaug, rywalka Justyny Kowalczyk, nagle powiedziała „stop”

Bez udziału słynnej biegaczki narciarskiej Therese Johaug odbędą się w lutym zimowe igrzyska olimpijskie w Pjongczangu. Perturbacje przyłapanej na dopingu Norweżki być może odbiły się na psychice sportsmenki, o czym świadczą raptownie przerwane treningi.

29-letnia mistrzyni olimpijska z Vancouver przeżywa najtrudniejsze chwile w karierze, ale sama zgotowała sobie taką ponurą rzeczywistość.

Reklama

Trybunał Arbitrażowy w Lozannie nie miał skrupułów i wobec posiadanych dowodów wydłużył zawodniczce dyskwalifikację za stosowanie niedozwolonego środka do 18 miesięcy.

Sportsmenka określiła karę mianem "niesprawiedliwej", ale jednocześnie zapowiedziała, że teraz jest celem są przygotowania do mistrzostw świata w 2019 roku w Seeferd.

Słowa to jedno, ale czyny świadczą o tym, że z mentalnością Norweżki nie jest najlepiej. "Zarówno ciało, jak i głowa w końcu powiedziały ‘stop’. Dobrze jest móc spojrzeć na wszystko z dystansu" - stwierdziła Johaug, której wypowiedzi znalazły się na łamach "Verdens Gang".

W dalszej części rozmowy 29-latka wyznała, że ostatnio nie przepracowywała się na treningach. Tak tłumaczy powód odjęcia sobie intensywności pracy.

"Nie mam przed sobą żadnych celów. Muszę ponownie odnaleźć siebie" - stwierdziła.

W pewnym momencie powiało też umiarkowanym optymizmem. "Po Świętach Bożego Narodzenia znowu będę w pełnej gotowości" - zapewniła rywalka Justyny Kowalczyk.

Art

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje