Adam Kownacki zaboksuje w Polsce? Szef sportu zaakceptował brzuszek

Debiut Adama Kownackiego (16-0, 13 KO) na polskim ringu wydaje się być już tylko kwestią czasu. O ile niemal dwa lata temu sylwetka pięściarza sprawiała, że w "trosce o estetykę gal" był nieatrakcyjnym sportowcem dla organizatorów do udziału w najbardziej medialnej imprezie z cyklu Polsat Boxing Night, o tyle teraz - gdy akcje mieszkańca Greenpointu poszybowały w górę - nagle stał się łakomym kąskiem.

Przywoływana wypowiedź pochodzi ze stycznia 2016 roku, gdy na antenie telewizji Polsat kreślono obsadę gali PBN 5, która odbyła się w kwietniu ubiegłego roku w Tauron Arenie Kraków. Kownacki był krótko po przekonującym zwycięstwie nad Dannym Kellym i zgłosił akces, by z bilansem walk 13-0 zadebiutować na największej w kraju imprezie bokserskiej.

Reklama

Wtedy z ust Mariana Kmity, szefa sportu w Polsacie, padły pamiętne słowa. "Jeśli miałbym go namawiać do Polsat Boxing Night, to musielibyśmy troszkę o sylwetce pogadać, żeby tak zbliżył się do pana Izu (Ugonoha - przyp. red.). To jest show-biznes i musimy dbać o wszystko, w tym o estetykę" - stwierdził dyrektor Kmita.

Kownacki, boksujący pod wdzięcznym pseudonimem "Baby Face" ("Twarz Dziecka" - przyp. red.), robił swoje i odniósł dwa kolejne zwycięstwa, oba przez techniczny nokaut. Bardzo głośno zrobiło się o nim w lipcu tego roku, gdy przyszedł pojedynek z lekceważącym go Arturem Szpilką. "Szpila" został zdemolowany w czwartej rundzie.

"Panie Kmita, nie ma sześciopaka, ale mam nadzieję, że Polsat... Sześciopak nie wygrywa walki" - powiedział Kownacki tuż po pokonaniu Szpilki do kamery polonijnego dziennikarza Przemka Garczarczyka. Ta wypowiedź, niczym niesprokurowana, świadczyła, że zadra ciągle tkwiła w sercu sportowca.

Dziś fakty są takie, że kariera Szpilka po dwóch z rzędu nokautach wygląda mało optymistycznie, a modelowo zbudowany Ugonoh poniósł pierwszą porażkę w karierze, ale ciężką, bo został znokautowany. Tymczasem najwyżej stoją akcje niedocenianego Kownackiego, który już w wieku 7 lat wyemigrował z rodzicami do Stanów Zjednoczonych, lecz czuje się stuprocentowym Polakiem. Jedynie branżowy portal boxrec klasyfikuje go w gronie pięściarzy amerykańskich, tylko dlatego, że pochodzący z Konarzyc koło Łomży "Baby Face" boksuje na tamtejszej licencji.

Do walki ze Szpilką Kownacki zgubił wiele zbędnych kilogramów, ale nadal daleko mu było do sylwetki Ugonoha. Mimo to, dyrektor Kmita najwyraźniej słusznie uznał, że boks to nie kulturystyka. Tu piękna rzeźba ciała może być tylko dodatkiem, ale dużo istotniejsze są inne walory.

Po gali w Częstochowie, na której Kownacki był gościem honorowym, zapewne doszło do ostatecznie wyjaśnienia wszelkich animozji. Pięściarz opublikował humorystyczne zdjęcie, na którym dyrektor Kmita trzyma dłoń na jego brzuchu, dodając wymowny opis: "Brzuszek może być" - skwitował "Baby Face", a obaj panowie uśmiechali się od ucha do ucha.

To najpewniej zapowiedź, że Kownackiego niebawem zobaczymy na dużej gali w Polsce. Pięściarz o zainteresowaniu ze strony Polsatu opowiedział w rozmowie z dziennikarzami. - Coś tam było, ale słyszałem o późniejszym terminie niż luty. Mam nadzieję, że wkrótce tu zawalczę, bo jestem Polakiem i bardzo tego chcę - przyznał "Baby Face".

Art

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje