Adamek - Haumono. "Góral" już nie porywa tłumów

- Organizatorzy dostali zgodę na zorganizowanie imprezy na prawie 12 tysięcy osób, a sprzedało się 7 tys. biletów. To o czymś świadczy, ale nie ma się co dziwić, bo Adamek to już przebrzmiała gwiazda - powiedział Interii policjant, który przed samą Ergo Areną kierował ruchem, godzinę przed rozpoczęciem gali Polsat Boxing Night, z walką wieczoru Tomasza Adamka i Solomona Haumono.

Dwieście metrów wcześniej, pomiędzy osiedlowymi blokami, dobrze zbudowany mężczyzna idzie ze swoim kilkuletnim synkiem. Malec trzyma piłkę nożną, a ojciec na pytanie, czy wybiera się na galę boksu, dopiero się zreflektował. - A tak, to Adamek dzisiaj walczy - obudził się mieszkaniec Gdańska, ale od razu dodał, że nazwisko "Górala" już go nie "grzeje". - Kiedyś to był pięściarz, który porywał tłumy, a teraz, według mnie, już tylko dorabia do emerytury - stwierdził z uśmiechem i poszedł w swoją stronę.

Reklama

Sobotnie przedpołudnie, wejście na popularną plażę Jelitkowo, w Gdańsku. Nieopodal mieści się smażalnia ryb, a na zmianie jest trzech młodych mężczyzn. Jeden z nich, na oko, powinien sporo wiedzieć o zbliżającym się wydarzeniu. Wysportowana sylwetka, kilka tatuaży, a mimo to jego wiedza okazuje się znikoma. - Coś tam słyszałem, ale dopiero kilka godzin temu, bo rano jakiś turysta spotkał na plaży pana Andrzeja... No tego, który jest komentatorem... - głowił się.

- Kostyrę? - dopytuję. - Tak, dokładnie - skapnął się mój rozmówca. - Powiem panu, że my tu, w tej okolicy, niemal non stop mamy walki. Nie dalej, jak wczoraj, musiała interweniować ochrona. Tutaj to normalka, zwłaszcza w sezonie - dodał.

Jeszcze jedna scenka, tym razem z piątkowego popołudnia. Dworzec Gdańsk-Wrzeszcz, peron z którego odjeżdża pociąg SKM (Szybka Kolej Miejska). Młody chłopak ma wyraźny kłopot z odpowiedzeniem na pytaniem, na kogo stawia: Adamek czy Haumono? 

- Jest tu jakaś impreza? Gala boksu? Prawdę mówiąc nawet nigdzie nie zauważyłem, by była reklamowana. Ale od razu dodam, że nie jestem szczególnym kibicem sportu. Owszem, interesuję się piłką nożną i mam jakieś pojęcie o żużlu, który jest w mieście dość popularny, ale z boksem jest słabiej - zastrzegł gdańszczanin.

Wszystkie te historie, z zupełnie przypadkowymi rozmówcami, pokazują niepokojący trend, jeśli chodzi o obecną popularność Adamka. Były dwukrotny mistrz świata z Gilowic najwyraźniej już nie jest takim magnesem, jak w szczytowym okresie kariery i przestał porywać tłumy. 

Artur Gac z Gdańska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama