Artur Szpilka ostro zareagował na słowa Mateusza Borka

Ich rozmowy zazwyczaj są miłą wymianą zdań i uprzejmości, ale nie tym razem. Artur Szpilka w mocnych słowach odpowiedział na wiadomość dziennikarza i promotora boksu Mateusza Borka, podczas dyskusji w mediach społecznościowych.

Kością niezgody okazało się zdanie, napisane przez Borka w trakcie twitterowej dyskusji, tyczącej się ewentualnego występu Tomasza Adamka na gali federacji KSW. W pewnej chwili, gdy promotor "Szpili" Andrzej Wasilewski skonstatował, że spaliłby się ze wstydu, gdyby w oktagonie lub ringu miało dojść do pojedynku Adamka z Mariuszem Pudzianowskim, pojawiła się riposta.

Reklama

- Z tego, co pamiętam, to w KSW chcieli walczyć: Wawrzyk, Wach, Piątkowska, a ostatnio rozmowy podjął Artur Szpilka. Więc jaki wstyd? - zareagował dziennikarz, a na słowa Wasilewskiego o Wawrzyku ("pierwsze słyszę") i Szpilce ("Artur zjadł lunch i zdecydowanie powiedział, że na dzisiaj tylko boks"), Borek odparł:

- Mylisz się albo nie wiesz wszystkiego. Ale późno rzeczywiście. Ty mówisz o lunchu, ja wiem o ustaleniach. Ale późno jest. Ok - zakończył.

Słowa o "ustaleniach" na tyle rozsierdziły "Szpilę", że pięściarz w zdecydowany sposób włączył się do dyskusji.

- Pierd*** Mati strasznie, jakie ustalenia?? Jedyne ustalenia, jakie padły, to że jeżeli będę walczył w MMA, to tylko w KSW, weźcie się do roboty - odparł.

Gdy Borek próbował załagodzić sprawę i wszystko obrócić w żart, "Szpila" wciąż był nakręcony.

- Ja jeszcze nie mogę z racji ręki! Wkurza mnie tylko to, że każdy wie lepiej ode mnie, co będę robił! - zaznaczył, po czym jeszcze dodał: - Z całym szacunkiem, ale nie potrzebne pierd***... Przynajmniej ja tak uważam... - zakończył pięściarz.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje