Dariusz Sęk: Byłem gotowy na walkę w Nowej Zelandii

"Byłem gotowy na walkę w Nowej Zelandii, ale teraz celuję w wygraną z ćwierćfinalistą IO w Atenach Wiktorem Poljakowem" - powiedział pięściarz Dariusz Sęk, drugi w polskim rankingu wagi półciężkiej. Lider Andrzej Fonfara znów powalczy o pas mistrza świata.

Podczas sobotniej gali w Legionowie Sęk (26-2-2) spotka się z urodzonym w rosyjskim Permie Poljakowem (11-1-1), który przez kilka lat boksował w Stanach Zjednoczonych, m.in. wystąpił na tej samej gali z Fonfarą w Chicago.

Reklama

"Andrzej ma o nim dobre zdanie, zresztą Poljakow wyróżniał się już w czasach amatorskich, kiedy występował w silnej reprezentacji Ukrainy na mistrzostwach świata, a na igrzyskach w Atenach przegrał walkę o medal ze znakomitym Kazachem Bachtijarem Artajewem. Na zawodowych ringach ma dobry rekord, ale tak naprawdę ciężko cokolwiek powiedzieć o jego aktualnej formie. W lutym wrócił po pięcioletniej przerwie, wcześniej miał trzyletni rozbrat z boksem. To bokser-zagadka" - uważa Sęk.

Pochodzący z Tarnowa Sęk niedawno podpisał kontrakt promotorski z Tomaszem Babilońskim, szefem Babilon Promotion, czyli grupy ściśle współpracującej ze Sferis KnockOut Promotions.

"I znów mam motywację do treningów, znów z wielką chęcią idę na salę. Z tymi promotorami mam szansę na ciekawe walki i o konkretne pasy, awans w rankingach, na prawdziwy rozwój sportowy. Babiloński zawiesza wysoko poprzeczkę wszystkim swym bokserom, ale o to chodzi w tym sporcie. Ja też nie chcę walk ze słabymi rywalami. Zgodziłem się na występ 6 maja w Auckland z niepokonanym Umarem Sałamowem, ale ostatecznie wybrano innego rywala dla tego Rosjanina. W tej sytuacji z radością przyjąłem wyzwanie w postaci pojedynku w Arenie Legionowo z Poljakowem" - dodał.

W krajowym rankingu kategorii półciężkiej Sęk plasuje się na drugiej pozycji, za mieszkającym w USA Fonfarą. Jego czeka 3 czerwca w Montrealu walka o mistrzostwo świata WBC z Adonisem Stevensonem.

"W wieku 30 lat wciąż mam szansę na zaistnienie na światowych ringach. Na razie w kategorii półciężkiej, a za kilka lat, kto wie, może także w junior ciężkiej. Na co dzień ważę około 86 kg, więc jeszcze trochę brakuje mi do wyższego limitu. Na razie celem jest sobotnie zwycięstwo nad Poljakowem. Wiem, że muszę pokazać dobry boks, bo inaczej promotorzy nie będą we mnie inwestować tak mocno, jakby obie strony tego oczekiwały. Sprawa jest jasno postawiona. Nikt nie będzie stawiał na przegranych" - przyznał Sęk.

Podczas gali w Legionowie w jego narożniku będą trenerzy, z którymi od niedawna współpracuje, m.in. Adam Jabłoński. "Wierzę, że to początek najlepszego etapu w mojej karierze" - podkreślił zawodnik.

Głównym wydarzeniem imprezy będzie pojedynek Krzysztofa Zimnocha (21-1-1) z byłym pretendentem do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Amerykaninem Michaelem Grantem (48-6).

Dowiedz się więcej na temat: Dariusz Sęk | Andrzej Fonfara | Adonis Stevenson | Wiktor Poljakow

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje