Kell Brook: Dobra decyzja trenera. Mogło to się źle skończyć

Część kibiców w londyńskiej O2 Arena zareagowała buczeniem, kiedy Dominic Ingle postanowił poddać Kella Brooka (36-1, 25 KO) w walce z Giennadijem Gołowkinem (36-0, 33 KO). Sam zawodnik podkreśla jednak, że była to jak najbardziej słuszna decyzja.

"Każdy ma prawo do własnej opinii. Po drugiej rundzie mówiłem w narożniku, że nic nie widzę na prawo oko. Dominic mnie zna, był przy mnie, kiedy dorastałem, jest dla mnie jak ojciec. To była dobra decyzja, dzięki temu mogę dalej walczyć. Widział, że obrywam, że może się to naprawdę źle skończyć" - oznajmił "Special K".

Badanie przeprowadzone po walce wykazało, że Brook ma pękniętą kość oczodołu. W poniedziałek przejdzie operację, a potem będzie mógł myśleć o kolejnych występach - już nie w kategorii średniej.

"Bardzo łatwo było zrobić limit wagowy, ale myślę, że mocniejszy będą w dywizji junior średniej. Uważam, że będę tam nie do zatrzymania. Za tydzień będę oglądać walkę Canelo-Smith, bardzo chciałbym się zmierzyć ze zwycięzcą" - oznajmił.

Reklama


Dowiedz się więcej na temat: Kell Brook | Giennadij Gołowkin

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje