Kliczko chwali Powietkina, choć pobił go w ringu

Władimir Kliczko (61-3, 51 KO) podczas gali w Moskwie po raz kolejny udowodnił, że nie ma praktycznie konkurencji w wadze ciężkiej. Sobotnia obrona tytułów zakończyła się jednostronnym spektaklem i zwycięstwem Ukraińca nad Aleksandrem Powietkinem (26-1, 18 KO). Walka była przepełniona klinczami i faulami ze strony mistrza.

"Dr Steelhammer" docenił klasę pretendenta i jego ambicję. Powietkin pomimo czterech nokdaunów nacierał do samego końca i chciał odmienić losy pojedynku.

Reklama

Sędziowie nie mieli wątpliwości, kto był lepszy. Wszyscy trzej punktowali 119:104 na korzyść Kliczki. Ukrainiec zarobił za tę walkę 12,88 mln euro - najwięcej w karierze. Rosjanin otrzymał 4,3 mln.

- To prawdziwy wojownik. Musiałem się napracować w ringu. Cały czas trafiałem, jednak on nadal stał. Myślę, że to było zasłużone zwycięstwo, jednak mogę być jeszcze lepszy - powiedział wczorajszy zwycięzca.

Faworyt rosyjskiej publiki przyznaje, że chciał inaczej rozegrać pojedynek. Po walce uczciwie przyznał, że Kliczko to zawodnik wyższej klasy.

- Sprawy nie poszły po mojej myśli, jednak nigdy się nie poddaję. To oczywiste, on jest lepszym pięściarzem. Śmiało można określać go mianem najlepszego na świecie - skomentował Powietkin.

Dowiedz się więcej na temat: Kliczko | Aleksander Powietkin | boks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje