Krzysztof Zimnoch: Już teraz czuję się jak mistrz świata

- Już teraz czuję się jak mistrz świata, a wierzę, że wkrótce założę pas jednej z największych federacji - powiedział boksujący w wadze ciężkiej Krzysztof Zimnoch. Na co dzień trenuje w Londynie z dawnym rywalem m.in. Tysona Fury'ego - Dereckiem Chisorą.

32-letni Zimnoch (rekord 18-0-1) za tydzień przyjeżdża do Polski, bowiem 20 lutego na gali "Power Punch" w Legionowie spotka się z Amerykaninem Mikiem Mollo (20-5-1).

Reklama

- Widziałem jego walkę z Andrzejem Gołotą i dwa pojedynki z Arturem Szpilką (Mollo przegrywał, ale łącznie trzy razy miał na "deskach" Szpilkę, pretendenta do pasa czempiona WBC - PAP). Postaram się wykorzystać słabsze strony Mollo, bo zdaję sobie sprawę, jaka jest stawka. Dla mnie to kolejna i coraz większa furtka do poważnych wyzwań w boksie zawodowym. Nie ma już odwrotu, chcę i będę mistrzem świata. Zresztą już czuję się jakbym nim był - powiedział Zimnoch (Babilon Promotion).

Od kilku miesięcy polski pięściarz trenuje w angielskiej stolicy pod okiem CJ Husseina, a sparuje z Chisorą, który o mistrzostwo świata walczył bez powodzenia z Witalijem Kliczką, a dwa razy mierzył się też z Furym, dziś czempionem kilku najważniejszych organizacji.

- Mam misję do spełnienia i tak traktuję walkę z Mollo. Po tej wygranej, która ma być bezdyskusyjna, będą miał jeszcze większe możliwości, pojawią się ciekawsze propozycje, bo o tym jestem przekonany. Po 20 lutego opowiem o moich planach i zamierzeniach, ale gdybym miał już teraz opowiedzieć, oczywiście w teorii, jak to wszystko widzę, chciałbym w niedalekiej przyszłości spotkać się z mistrzem IBF Charlesem Martinem, a potem starać się zunifikować tytuły z Deontayem Wilderem. Brzmi pięknie, ale ja wierzę, że jestem w stanie to wszystko osiągnąć - dodał pięściarz pochodzący z Białegostoku.

Zimnoch jest promowany przez Tomasza Babilońskiego, który nie ukrywa, że chciałby w najbliższych miesiącach doprowadzić do pojedynku swego zawodnika z Martinem.

- Jak powiedziałem, już teraz czuję się jak mistrz świata. Mam znakomite warunki do pracy, świetnego szkoleniowca, niczym nie muszę się przejmować. Na mojej głowie jest ciężki trening, jedzenie i spanie. Nawet nie mam chęci na zwiedzanie Londynu. Nie po to tutaj przyjechałem. Niesamowitym przeżyciem są dla mnie codzienne treningi z CJ Husseinem - stwierdził Zimnoch, który w 2007 roku, podczas amatorskich MŚ w Chicago, pokonał Amerykanina Wildera, obecnego zawodowego czempiona WBC.

W historii wagi ciężkiej było już kilku polskich bokserów, którzy bezskutecznie rywalizowali o najważniejsze trofea.

- Strasznie pozytywnie wpływa na mnie to całe zamieszanie. Mam wokół siebie super ludzi, do tego mocno wspiera mnie narzeczona Ewelina. Z językiem angielskim też radzę sobie coraz lepiej, na żadne kursy nie chodzę, najlepszy jest trening mowy w praktyce. Naprawdę mam wymarzone warunki pod każdym względem - podkreślił bokser.

Swego czasu głośno było o możliwej potyczce Zimnocha ze Szpilką. Na jednej z konferencji prasowych pobili się, zresztą nigdy nie urywali nienawiści do siebie. Obaj twierdzą, że kiedyś do takiej walki ringowej dojdzie.

- Mamy sobie coś do udowodnienia, nasi promotorzy na co dzień współpracują, więc dogranie takiej walki będzie dość łatwe. Ale na razie o tym nie myślę, nie ma tematu Artura Szpilki, poza tym przeszła mi złość na niego - powiedział Zimnoch.

Na tej samej gali w podwarszawskim Legionowie mają zadebiutować m.in. Ukrainiec Serhij Werwejko, Jordan Kuliński i Przemysław Zyśk.

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Zimnoch | Mike Mollo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje