Mariusz Wach: Jeśli mnie zlekceważy, to skończy jak inni

- Pokonując tego rywala na pewno otworzę sobie drzwi do dużych walk - mówi Mariusz Wach (33-2, 17 KO), który za kilkadziesiąt godzin skrzyżuje rękawice z Jarrellem Millerem (19-0-1, 17 KO).

"Jestem dobrze przygotowany, zmotywowany i gotowy, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Jeśli Miller mnie lekceważy, to skończy jak inni w przeszłości, którzy lekceważyli swoich przeciwników. Przyjechałem tu zrobić swoją robotę i na pewno dam z siebie wszystko" - kontynuował Polak.

"Po to ciężko zasuwam i wylewam litry potu na sali, żeby potem móc dostać walki o najważniejsze tytuły. Liczę więc, że po wygranej nad Millerem dostanę pojedynek z Wilderem bądź Joshuą" - dodał Wach.

Reklama

"Big Baby" mówi natomiast, że po tym, jak pokona w sobotę Wacha, będzie chciał stanąć w ringu z Dillianem Whyte'em (22-1-1, 16 KO), choć równocześnie nie jest przekonany, czy Brytyjczyk zechce podjąć rękawice.

"Dillian Whyte nie chce tej walki. On myśli tylko o tym, by zgarnąć wielką wypłatę za potyczkę z Wilderem. Deontay ściga jednak Joshuę, więc on będzie musiał zawalczyć ze mną" - przewiduje Miller.

Wach skrzyżuje rękawice z Millerem w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu na gali w Uniondale w Nowym Jorku. Transmisja w Polsacie Sport od godz. 3.00.

Dowiedz się więcej na temat: Mariusz Wach | Jarrell Miller

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje