Oquendo rozczarowany dopingową wpadką Briggsa

Portorykańczyk Fres Oquendo (37-8, 24 KO) jest zawiedziony odwołaniem walki z Shannonem Briggsem (60-6-1, 53 KO), ale podkreśla, że równie duży zawód musi czuć liczne grono kibiców 45-letniego Amerykanina.

Przed kilkoma dniami w organizmie Briggsa wykryto podwyższony poziom testosteronu. W efekcie były mistrz WBO w wadze ciężkiej nie będzie mógł przystąpić do planowanej na 3 czerwca walki o regularny pas WBA.

Reklama

- To już trzeci razy, kiedy mój rywal został przyłapany na dopingu. Najpierw Czagajew, potem Browne, i to dwa razy. A teraz Shannon Briggs - powiedział Oquendo.

- Całe to gadanie, całe to "Let's go champ"... Miał motywować dzieciaki, dawać im nadzieję. A zawiódł tysiące, kilkaset tysięcy ludzi, którzy śledzą go w mediach społecznościowych. Co oni mają teraz o nim myśleć? Miał być wzorem do naśladowania. "Let's go champ" to miało być motto, a teraz mówi się "Let's dope champ - stwierdził niedoszły rywal Briggsa.

Nie wiadomo na razie, kto i kiedy będzie nowym rywalem pochodzącego z Portoryko zawodnika. Jako faworyt do tego, by stanąć z nim w ringu w starciu o wspomniane trofeum, wymieniany jest Aleksander Ustinow (34-1, 25 KO), który zajmuje drugie miejsce w rankingu WBA.

Dowiedz się więcej na temat: Fres Oquendo | boks | Shannon Briggs

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje