Przemysław Saleta: Do ringu wyjdę bez złości i bez miłości

Przemysław Saleta zapewnił, że do walki z Andrzejem Gołotą przystąpi bez animozji, ponieważ osobiście nie zna zbyt dobrze swojego rywala. Pojedynek 45-latków będzie główną atrakcją gali bokserskiej, która odbędzie się 23 lutego w trójmiejskiej Ergo Arenie.

Na poniedziałkowej konferencji prasowej Saleta zapewnił, że do pojedynku będzie świetnie przygotowany pod względem fizycznym.

Reklama

"Cały czas jestem czynny sportowo. Biegam, ćwiczę na siłowni i od czasu do czasu boksuję. Wiedząc o tej walce od dwóch miesięcy trenuję pod kątem ogólnego przygotowania fizycznego. Nie znałem jednak dokładnej daty naszego pojedynku, dlatego zwlekałem z rozpoczęciem obozu treningowego" - przyznał były mistrz Europy w wadze ciężkiej.

Po konferencji pięściarz wyjechał do Krynicy Zdroju, gdzie rozpocznie typowo bokserskie przygotowania. Jego pierwszym sparingpartnerem będzie Izu Ugonoh, który również wystąpi na Polsat Boxing Night.

W trakcie poniedziałkowego spotkania z dziennikarzami doszło do bójki pomiędzy innymi pięściarzami wagi ciężkiej - Arturem Szpilką i Krzysztofem Zimnochem, którzy zaprezentują się w Ergo Arenie przed walką wieczoru.

"Z jednej strony Arturowi na pewno pomaga wybuchowy charakter, bo to go bardzo motywuje. Jednak ze spokojniejszą głową lepiej się boksuje. Doświadczony zawodnik może wykorzystać tak duże emocje. Artur w swojej ostatniej walce z Jameelem McClinem pokazał, że potrafi zachować konsekwencję taktyczną, kiedy ma respekt dla rywala. Ciekaw jestem co by się stało, gdyby McCline zaczął go prowokować. Obawiam się, że Szpila by nie wytrzymał" - ocenił Saleta. 

W odmiennej atmosferze odbyło się spotkanie między Gołotą a Saletą. Według tego drugiego to nie oznacza, że ich walka będzie mniej ciekawa.

"Osobiste historie w stosunku do wydarzeń w ringu często mają niewiele wspólnego. My chyba podchodzimy do tego bardziej profesjonalnie, co wynika z ilości walk jakie mamy za sobą i z naszego wieku. Zbyt mało znam Andrzeja, aby go lubić lub nie. Znam go jako sportowca i szanuję jego osiągnięcia w boksie zawodowym. Do ringu wyjdę zmotywowany do zwycięstwa, ale bez złości i bez miłości" - przyznał Saleta.

Ostatnią walkę bokserską stoczył w lutym 2006 roku. Ponad rok później poddał się przeszczepowi nerki, którą oddał córce. Potem brał udział również m.in. w galach mieszanych sztuk walk.

"Prawda jest taka, że zwycięzca nie będzie walczył o mistrzostwo świata, ani nie awansuje w rankingach. Ze sportowego punktu widzenia to będzie przyzwoity pojedynek. Na pewno obaj nie zapomnieliśmy jak się boksuje. Dyspozycja dnia będzie decydująca. W tej walce wiele może się wydarzyć. Może ona potrwać pełne 10 rund, ale również może się zakończyć w pierwszym starciu. Dlatego lepiej nie odchodzić od telewizora" - zapewnił.

Pięściarz, który ma na koncie 43 wygrane (w tym 21 przed czasem) i siedem porażek (wszystkie przed czasem) przyznał, że brakuje mu atmosfery towarzyszącej pojedynkom.

"Oprócz samych walk i klimatu wokół nich, brakuje mi również obozów przygotowawczych i celów jakie sobie wyznaczałem. Właściwie trenuję przez cały rok. Jednak inaczej to wygląda, jeśli przygotowuję się do czegoś konkretnego. Dlatego dla mnie ta walka to swoista podróż sentymentalna, ale pod kątem przygotowań i ewentualnego zakończenia kariery. To idealny przeciwnik na ostatnią walkę w karierze. Nie wyobrażam sobie kogoś innego, kto wzbudzałby większe emocje we mnie i wśród kibiców" - zakończył Saleta.

Dowiedz się więcej na temat: Przemysław Saleta | Andrzej Gołota | Artur Szpilka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje