​Tyson Fury o pięściarzach wagi ciężkiej: To sztangiści i koszykarze

​Tyson Fury (25-0, 18 KO) wydaje się mieć wszystkie problemy za sobą. 28-letni Anglik emanuje dawną pewnością siebie i zapowiada, że niebawem powrócą jego rządy w wadze ciężkiej. Jego główny cel niezmiennie stanowi Anthony Joshua (19-0, 19 KO). Anglik bezceremonialnie wypowiedział się o rywalach: - To sztangiści i koszykarze.

- Jak wrócę, to będę obowiązkowym pretendentem do wszystkich pasów - wyłączając tytuł IBF, o który i tak nie zamierzam już nigdy boksować. Nawiasem mówiąc, ta federacja wisi mi jeszcze czterdzieści "kafli". Mogliby mi oddać, ale jeśli nie chcą, to niech sobie zatrzymają tę forsę - powiedział.

Reklama

Niechęć Brytyjczyka do tej organizacji bierze się stąd, że odebrała mu ona tytuł mistrza świata w zaledwie kilka dni po tym, jak pokonał Władymira Kliczkę (64-5, 53 KO) w listopadzie 2015 roku. Później stracił też pozostałe tytuły, ale nie ma wątpliwości, że to on nadal jest królem najcięższej dywizji.

- Mam tylko 28 lat, nie 38. Nie boksowałem wprawdzie przez dwa lata, ale jeśli jestem coś wart, to powinienem pokonać tych wszystkich bumów, którzy dzisiaj boksują. To sztangiści i koszykarze. Ja jestem wojownikiem z krwi i kości - oznajmił.

Data powrotu Fury'ego nie jest jeszcze znana, ale były mistrz liczy, że nastąpi to jeszcze w tym roku. Rywale, z którymi najbardziej chciałby się zmierzyć, to Deontay Wilder (38-0, 37 KO) i Joshua.

- Żaden z nich nie da mi trudnej walki. Obaj mają ze mną jedynie szanse punchera, czyli takie jak wszyscy - stwierdził.

- Na sto procent [dojdzie do walki z Joshuą na Wembley]. To może największa walka w historii, a na pewno w historii tego kraju. Kiedy po raz ostatni widzieliście pojedynek dwóch olbrzymich niepokonanych zawodników wagi ciężkiej, byłego mistrza i obecnego zunifikowanego mistrza świata, boksujących ze sobą? - dodał.

Po raz kolejny powtórzył też, że Joshua bynajmniej nie zaimponował mu zwycięstwem nad Kliczką. Zapewnił przy okazji, że nie ruszają go słowa krytyków, którzy mówią, że walka Joshua-Kliczko była ekscytująca, a w pojedynku Kliczko-Fury wiało nudą.

- Styl robi walkę. Popatrzcie na walki Ali-Foreman i Frazier-Foreman. Jego walka była ekscytująca, ale dużo go kosztowała. Ludzie ze środowiska wiedzą, o czym mówię. Przyjmował ciosy, którymi nigdy nie dałbym się trafić. Kliczko w ogóle nie mógł mnie uderzyć, a jak już mnie raz trafił, to go wyśmiałem. Ten sam cios sprawił, że Joshua padł na deski. Sam przyznaję, że moja walka była nudna, ale mam styl, z którym nie da się wygrać. Jestem w stanie pokonać 99,9% zawodników - oświadczył.

Kto zalicza się zatem do 0,1% pięściarzy, którzy mają z Furym szanse?

- Każdy. Jeśli ktoś ma dobry wieczór, to wszystko może się zdarzyć. Wszyscy bokserzy z pierwszej setki wagi ciężkiej są w stanie to zrobić. Każdy pies ma swój dzień - skomentował.

Dowiedz się więcej na temat: boks | Tyson Fury | sporty walki | Anthony Joshua

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama