Zimnoch odgraża się Szpilce

Artur Szpilka konsekwentnie pracuje nad swoim wizerunkiem "bad boya". Przed walką z Krzysztofem Zimnochem już podczas konferencji promującą galę Polsat Boxing Night doszło do wymiany ciosów między pięściarzami. Obaj zaprzeczają, że było to ustawione show.

Szpilka czy Zimnoch? Głosuj!

Reklama

Gwiazdami gali mają być Andrzej Gołota i Przemysław Saleta. Jednak podczas konferencji show skradli im młodsi koledzy. Szpilka i Zimnoch zaczęli się okładać pięściami i trzeba było ich rozdzielać.

- Główna walka na gali w Gdańsku będzie dla koneserów boksu, a najważniejszą sportową konfrontacja między mną i Zimnochem. Wyprowadził mnie z równowagi, ale w ringu ciężko go znokautuję - powiedział Szpilka.

Zimnoch przyznał, że zadyma na konferencji rozpoczęła się po tym, jak powiedział kilka nieprzyjemnych słów rywalowi. "Kiedyś byliśmy kolegami. Znamy się z reprezentacji. On był w młodzieżowej, ja w seniorach. W ringu zawsze toczyliśmy wojny, później normalnie rozmawialiśmy. Teraz coś w niego wstąpiło. Zrobił się wielką gwiazdą, do której nie można się nawet odezwać - powiedział Zimnoch w wywiadzie dla tvn24.pl. - Szpilka nigdy nie był lepszy ode mnie. On jest samozwańczym mistrzem świata. Pokonam go szybkością".

Na zawodowym ringu 23-letni Szpilka stoczył dotąd 12 walk. Wygrał wszystkie, w tym dziewięć przez nokaut. Starszy o sześć lat Zimnoch także nie przegrał jeszcze w zawodowym ringu. Wygrał 13 walk, z których dziesięć przez nokaut, a jedną zremisował.

Zanim dojdzie do ich pojedynku (23 lutego w trójmiejskiej Ergo Arenie), Szpilka 1 lutego zmierzy się w Chicago z Mikem Mollo (20-3-1, 12 KO), którego pokonał m.in. Andrzej Gołota.



Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje