Robert Kubica przegra z Rosjaninem? "Sensowniej jest wybrać kilkumilionowy budżet"

Robert Kubica oczekuje na decyzję teamu Williamsa, który w najbliższych dniach ogłosi nazwisko drugiego zawodnika na fotelu kierowcy w bolidzie F1. Polak od strony sportowej zrobił zapewne wszystko, co najlepiej potrafił, ale może się okazać, że górę weźmie argument finansowy. Świadomość takiego scenariusza ma sam krakowianin.

Podczas trwania testów w Abu Zabi część fanów utyskiwała, że Kubica za kierownicą Williamsa nie "wykręca" najlepszych czasów, ale wielu nie miało świadomości, że Polak miał do wykonania konkretne zadania przy określonej charakterystyce i ustawieniach samochodu. Zwłaszcza pierwszego dnia, gdy jeździł z pełnym bakiem paliwa, a ponadto w bojowych warunkach "zrzucał rdzę".

Reklama

Podczas drugiego dnia testów krakowianin spędził na torze w Zjednoczonych Emiratach Arabskich półtorej godziny. Na koniec, niejako rzutem na taśmę, uzyskał swój najlepszy czas 1.39,485, który dał mu siódme miejsce w stawce. Co jeszcze cenniejsze, 32-latek ukończył testy z najlepszym rezultatem z całej trójki kierowców testujących bolidy Williamsa.

Polak w korespondencyjnym pojedynku pokonał nie tylko swojego bezpośredniego rywala do fotela w Williamsie Rosjanina Siergieja Sirotkina (1.39,947), ale także okazał się lepszy od etatowego kierowcy teamu z Groove Lance’a Strolla. 19-letni Kanadyjczyk uzyskał czas 1.39,580.

Te twarde liczby bezsprzecznie przemawiają za Kubicą, ale Polak doskonale wie, że w motosporcie, a zwłaszcza w jego najbardziej reprezentacyjnej i elitarnej Formule 1, wartość pieniądza ma niebagatelne znaczenie. A od dawna wiadomo, że za Rosjaninem Sirotkinem stoi potężny kapitał, szacowany na kilkanaście milionów euro.

Przypomina o tym, w swoim najnowszym wpisie na blogu, Mikołaj Sokół, ceniony ekspert od Formuły 1. Komentator z bliska obserwował testy Polaka na Bliskim Wschodzie i ma doskonałe rozeznanie w padoku F1.

Dziennikarz postanowił przywołać słowa samego Kubicy, który jakiś czas temu udzielił bardzo sugestywnej wypowiedzi. Jeśli słowa Polaka w istocie znajdą odzwierciedlenie w decyzji szefostwa Williamsa, to przegra on walkę o miejsce w bolidzie na przyszły sezon.

"Często powtarza się (mówił kiedyś o tym nawet sam Robert), że mając do dyspozycji jednego kierowcę z kilkumilionowym budżetem i drugiego bez wsparcia, ale szybszego o pół sekundy, to sensownie jest wybrać tego pierwszego - bo za kilka milionów można przyspieszyć samochód o sześć czy siedem dziesiątych, notując zysk netto (wartości przykładowe)" - napisał Sokół.

Czy rzeczywistość może przynieść dla nas tak czarny scenariusz?

AG

Dowiedz się więcej na temat: Robert Kubica | williams | Siergiej Sirotkin | Lance Stroll | F1 | Formuła 1

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje