Białoński: Tak ożywili Ruch

Kiedyś Paweł Misior i Grupa 100 z Cracovią, a dzisiaj ludzie tacy jak Paweł Przybyt i cała armia jemu podobnych z Ruchem Chorzów. Kibice ratujący swe kluby - to z goła odmienne oblicze fana piłki niż łysogłowego dryblasa demolującego Vetrę Wilno, trafiającego nożem w Dina Baggio, czy turbującego piłkarzy rywala za zdobycie Pucharu Polski.

Ruch socios słynny z FC Barcelona ("Barca" ma ich ponad 100 tys.) w polskim wydaniu pojawia się coraz częściej. Ważne, by był nie tylko liczniejszy, ale by zdominował całkowicie grupy "hools", które już chyba każdemu normalnemu zwolennikowi futbolu obrzydły.

Reklama

PZPN jedną decyzją ożywił Ruch, choć i tak bez pierwszoligowej licencji z ul. Miodowej "Niebiescy" byli żywotni jak mało kto. Najpierw na boisku dokopali wszystkim drugoligowcom, a później w trudnych chwilach, gdy ważyły się losy pierwszoligowego "być albo nie być", pokazali swą jasną stronę mocy. Bez zadym, awantur, ulicznych demonstracji apelowali gdzie się da o pomoc dla Ruchu. Niemal natychmiast założyli stronę, na której zebrali 10 tys. podpisów pod akcją "Wspólny Ruch w kierunku ekstraklasy".

Orange Ekstraklasa dla Chorzowa została uratowana, lecz kibice i zarząd "Niebieskich" nie mogą stracić czujności. Proces ratowania klubu dopiero się rozkręca. Lista wierzycieli jest niekrótka, a Waldemarz Grzanka, Bratłomiej Jamróz, czy Orest Lenczyk nie będą czekać na pieniądze w nieskończoność. Każdy z nich godnie reprezentował barwy Ruchu i na wypłatę zasłużył!

Michał Białoński, INTERIA.PL

Dowiedz się więcej na temat: kibice

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama