MŚ: Tylko Mateusz Ligocki w finale snowcrossu

Z czworga reprezentantów Polski, którzy w poniedziałek startowali w resorcie La Molina w Pirenejach w kwalifikacjach snowboardowych mistrzostw świata, do szerokiego finału snowcrossu awansował tylko Mateusz Ligocki (AZS AWF Katowice) z 18. pozycji.

Odpadli: Maciej Jodko - 35. i Marcin Bocian (obaj AZS AWF Kraków/Zakopane) - 50. w gronie 66 zawodników oraz Zuzanna Smykała (AZS AWF Katowice) - 21. wśród 27 zawodniczek.

Reklama

"Trasa była trudna, szybka, twarda, bardzo zbita mimo wiosennej pogody. Gospodarzom udało się zmrozić śnieg solą, mimo plusowej temperatury. Przy starcie było osiem stopni, a w ciągu dnia dwanaście. Chodziłem dziś w koszulce z rękawem" - powiedział Ligocki.

We wtorek jego rywalami w czwórkowym przejeździe będą: drugi w kwalifikacjach Francuz Pierre Vaultier, piętnasty Niemiec David Speiser i trzydziesty pierwszy Słoweniec Rok Rogelj.

"Klan Ligockich", jak mówi się w snowboardowym środowisku o tej rodzinie z Cieszyna (w sumie zaangażowanych jest w tej dyscyplinie siedem osób), reprezentowany był również w komisji sędziowskiej FIS przez najstarszego z trzech braci, 30-letniego Łukasza.

Snowcross to druga po Big Air konkurencja tych mistrzostw świata. Pierwsze medale wręczone zostały w sobotę w Barcelonie w hali Palau Sant Jordi. Złoty otrzymał Fin Petja Piiroinen. Polacy nie startowali.

Snowcross, potocznie znany jako SBX, jest mieszanką alpine i freestyle, rozgrywany na stromym stoku o różnicy wzniesień od 100 do 240 m, długości 500-900 m, szerokości 40 m. Tor składa się z różnych partii terenu połączonych licznymi i różnorakimi przeszkodami. Występują sekcje muld, tzw. rolery, ostre zakręty, pojedyncze, podwójne oraz potrójne skocznie, wysokie bandy, ślimaki, czy też kornery.

Od zawodników wymaga się umiejętności zapanowania nad skokiem, jego wytłumienia oraz prawidłowego wylądowania, ale także maksymalnej skuteczności i szybkości w pokonywaniu trasy, czyli uzyskania jak najlepszego czasu, podobnie jak to ma miejsce w konkurencjach alpejskich. Nie ocenia się zatem stylu pokonywania przeszkód, liczy się skuteczność i szybkość.

Kwalifikacje wyłaniają w dwóch przejazdach 32 finałowych mężczyzn i 16 kobiet. Potem po czterech zawodników zjeżdża ramię w ramię po tym samym torze. Dalej awansuje po dwóch najszybszych na mecie.

Snowcross wszedł do repertuaru olimpijskiego w 20. zimowych igrzyskach w Turynie w 2006 roku.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama