MŚ w ciężarach: na pomoście reprezentanci 59 państw

129 kobiet i 188 mężczyzn reprezentujących 59 państw przyjechało ostatecznie do Wrocławia, gdzie od niedzieli trwają mistrzostwa świata w podnoszeniu ciężarów.

Polska wystawiła pełną ekipę - siedem zawodniczek i ośmiu zawodników, podobnie jak Chiny, Ekwador, Kazachstan, Kolumbia, Rosja i USA.

We wrocławskiej Hali Stulecia, gdzie rozgrywany jest turniej, na razie nie ma wielu kibiców. W godzinach południowych rywalizują bowiem zawodnicy grup B i C, których szanse na medal są raczej znikome. Jak się spodziewa prezes PZPC Szymon Kołecki, dopiero od godziny 17.00, gdy na pomost będą wychodzili najlepsi, walczący o tytuł zawodnicy, trybuny Hali będą się zapełniały.

Najwięcej kibiców organizatorzy spodziewają się pod koniec tygodnia, gdy w piątek walkę rozpocznie mistrz olimpijski z Londynu w kategorii 85 kg Adrian Zieliński, a w niedzielę, ostatniego dnia turnieju - brązowy medalista z Londynu w wadze 105 kg Bartłomiej Bonk i wielokrotny mistrz świata w tej kategorii Marcin Dołęga.

Nieoficjalnie mówi się, że medalowy dorobek polskiej ekipy może już w czwartek zapoczątkować Krzysztof Zwarycz w kategorii 77 kg.

We Wrocławiu rzuca się w oczy, że miasto gości najsilniejszych ludzi świata. W wielu miejscach są banery informujące o zawodach, na ulicach widać zawodniczki i zawodników w strojach sportowych, którzy zwiedzają miasto.

Mniej o turnieju wiedzą jednak sami wrocławianie. Nawet teoretycznie najlepiej poinformowany - taksówkarz z rejonu dworca PKP i PKS nie wiedział, że w jego mieście odbywają się mistrzostwa świata. Ale trzeba mu wybaczyć - jak przyznał, jest fanem wyłącznie sportów motorowych.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje