MŚ w wioślarstwie. Polki zdobyły srebro, nie kryły niedosytu

Reprezentacja Polski na mistrzostwa świata w Sarasocie, w tym medaliści zakończonej w niedzielę imprezy, wrócili we wtorek do Warszawy. - To był udany sezon naszego wioślarstwa - ocenił na konferencji prasowej prezes związku Ryszard Stadniuk.

"Biało-Czerwoni" wywalczyli na Florydzie trzy srebrne medale w zawodach seniorów i jeden brązowy w parawioślarstwie, wszystkie w konkurencjach olimpijskich i paraolimpijskiej. Jak poinformował podsekretarz stanu w MSiT Jan Widera, szef resortu Witold Bańka zaprosił do siebie medalistów, by osobiście im pogratulować.

Reklama

Prezes Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich ocenił pozytywnie nie tylko samą imprezę w USA, ale też cały sezon.

- Zdobywaliśmy medale w regatach Pucharu Świata, na tej podstawie wyjeżdżaliśmy do Sarasoty na te najważniejsze zawody mając sześć, siedem szans medalowych. Największą przeszkodą tam były warunki - wysoka temperatura i wilgotność powietrza. Huragan Irma skomplikował nam przygotowania. Wylecieliśmy z tygodniowym opóźnieniem, to pozbawiło nas okresu adaptacyjnego - relacjonował Stadniuk.

Jego zdaniem, prognozy przed igrzyskami olimpijskimi w Tokio w 2020 roku są bardzo dobre.

- Medale MŚ zdobyli zawodnicy młodzi, więc możemy ze spokojem myśleć o tym najważniejszym celu - ocenił.

Na drugim stopniu podium stanęły: czwórka bez sterniczki (Olga Michałkiewicz, Joanna Dittmann, Monika Ciaciuch i Maria Wierzbowska), kobieca czwórka podwójna (Agnieszka Kobus, Marta Wieliczko, Maria Springwald i Katarzyna Zillmann) oraz męska dwójka podwójna (Mirosław Ziętarski i Mateusz Biskup).

Do swojego wyniku różnie podchodzą obie kobiece załogi. Medal mającej niewielki staż czwórki bez sterniczki można uznać za zaskoczenie, tym bardziej że z powodu wypadku Anny Wierzbowskiej w sierpniu doszło do zmiany składu tej osady.

- Popłynęłyśmy w finale dokładnie tak, jak sobie założyłyśmy. Po biegu rozmawiałyśmy, że wyszło nam absolutnie wszystko. Przed startem, podczas rozgrzewki, powiedziałam dziewczynom, że jeśli to utrzymamy, to zdobędziemy medal - wspominała młodsza siostra Anny - Maria Wierzbowska.

Z drugiej strony, reprezentantki Polski w czwórce podwójnej nie kryły niedosytu.

- Do Sarasoty jechałyśmy po złoto, a wyszło, jak wyszło. Próbowałyśmy finiszować, ale... Chyba żadna z nas nie pamięta ostatnich metrów. To dla nas dodatkowa motywacja, ale też nie należy o tym myśleć jak o porażce. Osiągnęłyśmy najlepszy wynik w tej konkurencji w historii kraju - zaznaczyła Kobus.

Mistrzostwa w Sarasocie odbyły się w dniach 24 września-1 października. Startowało w nich 10 polskich osad, a sześć z nich zakwalifikowało się do finałów A, czyli do najlepszej szóstki.

Dowiedz się więcej na temat: MŚ w wioślarstwie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje