Sylwia Bogacka polubiła srebrny medal olimpijski

Sylwia Bogacka polubiła srebrny medal olimpijski zdobyty w Londynie w strzelaniu z karabinu pneumatycznego na dystansie 10 metrów, chociaż od złotego dzieliło ją niewiele. "Dobrze się składa, bo lubię srebro" - powiedziała podczas Gali Olimpijskiej.

Drugiego dnia imprezy na strzelnicy Royal Artillery Barracks Bogacka postarała się o niespodziankę zdobywając pierwszy medal dla reprezentacji Polski. Poszła w ślady Renaty Mauer-Różańskiej, która w Atlancie przed szesnastu laty triumfowała w pierwszej konkurencji igrzysk.

Reklama

W poniedziałek w stołecznym Centrum Olimpijskim Bogacka uhonorowana została za swój wyczyn czekiem na 80 tysięcy złotych. Jej trener Andrzej Kijowski, który otrzymał nagrodę o połowę mniejszą.

"Wszystko zaczęło się przed laty, kiedy mój tata Zbigniew postanowił ubiegać się o pozwolenie na broń. Siłą rzeczy musiał uczęszczać na strzelnicę, a ja wtedy byłam jego nieodłączną towarzyszką w tych zajęciach. Z treningu na trening polubiłam strzelectwo" - powiedziała Sylwia Bogacka.

Do uprawiania tej dyscypliny sportu przekonał ją ostatecznie w Jeleniej Górze trener Henryk Ciechanowski. Gdyby nie on, olimpijski dorobek polskich strzelców byłby skromniejszy o jeden medal.

30-letnia Bogacka dzieliła się po raz kolejny miłymi wspomnieniami z powitania w kraju. Kiedy o trzeciej w nocy dotarła po olimpijskim sukcesie do domu czekały na nią tort i kwiaty. Równie sympatyczne zgotowano jej w Gwardii Zielona Góra, której barwy reprezentuje.

"Niezwykle sympatyczne było przejście pod szpalerem z bronią. Chciałabym jeszcze nieco przedłużyć zasłużone wakacje, a potem wziąć się do pracy. Strzelectwo wymaga systematycznego treningu" - powiedziała dopiero co awansowana na stopień kaprala Wojska Polskiego srebrna medalistka Igrzysk XXX Olimpiady w Londynie.

Dowiedz się więcej na temat: Sylwia Bogacka | Londyn 2012 | strzelectwo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje