"Bjoergen zdruzgotana, ale rozumie powagę sytuacji"

Największa obok Justyny Kowalczyk faworytka Tour de Ski Norweżka Marit Bjorgen nie wystartuje w tych narciarskich zawodach z powodu nieprawidłowości w pracy serca. "Jest zdruzgotana, ale rozumie powagę sytuacji" - powiedział jej osobisty lekarz.

"Marit zadzwoniła do mnie już w piątek, kiedy poczuła, że coś jest nie tak z sercem. Było to w czasie wolnym, myślała że to nic poważnego i nie poinformowała lekarza reprezentacji. W sobotę podczas treningu ponownie wystąpiło nienaturalnie wysokie tętno, więc zdecydowaliśmy się na badania w szpitalu w Trondheim. Do tego miasta Marit i tak wybierała się na święta Bożego Narodzenia do rodziny" - powiedział osobisty lekarz biegaczki Hans Petter Stokke z Trondheim.

Reklama

"Już w sobotę po rozmowie telefonicznej z Marit, kiedy jeszcze była w Oslo, około godziny 12 podjąłem decyzję, że start w Tour de Ski jest wykluczony" - dodał lekarz.

"Jeszcze podczas rozmowy w piątek Marit była pełna optymizmu i rozmawialiśmy o Tour de Ski. Kiedy jednak w sobotę powiedziałem jej, że start będzie niemożliwy, była zdruzgotana, lecz przyjęła to z pełnym zrozumieniem. Jest to dla niej wielki dramat, ale jest dorosłą dziewczyną i zawodowcem, więc rozumie" - podkreślił Stokke.

Bjoergen została już wypisana ze szpitala i w najbliższych dniach jej serce będzie monitorowane przez cały czas za pomocą przenośnych urządzeń. Po nagłej śmierci w kwietniu z powodu niewydolności serca pływaka Alexandra Oena, mistrza świata na 100 metrów st. klasycznym, norweska federacja narciarska zasugerowała zawodnikom kompleksowe i regularne badania serca. Tak jest od kilku lat w przypadku norweskich piłkarzy dwóch najwyższych lig, którzy mają obowiązek badań tego typu przynajmniej raz podczas kariery.

"Jestem zdrowa, a w mojej rodzinie nikt nigdy nie miał schorzeń ani wady serca, więc nie jestem obciążona genetycznie i nie widzę potrzeby robić szczegółowych badań" - mówiła w maju Bjoergen. Przyznała jednak, że dokładniej zbadano u niej serce tylko dwa razy - w 2003 i 2006 roku po przejściu grypy.

"Możliwość komplikacji istnieje zwłaszcza po infekcjach wirusowych, ale regularne badania i tak, jak podkreślają lekarze, nie zawsze są w stanie wykryć nieprawidłowości. Bardziej niebezpieczny w moim przypadku jest trening na nartorolkach, ponieważ może mnie potrącić samochód. O moje serce jestem spokojna - zapewniała wówczas Bjoergen.

Dowiedz się więcej na temat: Marit Bjoergen | Tour de Ski | Justyna Kowalczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama