Justyna Kowalczyk: Mój udział nie ma sensu

Justyna Kowalczyk podsumowała sezon w biegach narciarskich, a już w sobotę rozpocznie przygotowania do kolejnego. Potwierdziła, że definitywnie kończy ze startami w Tour de Ski.

Najważniejsze będą narciarskie mistrzostwa świata w Lahti, a biegi, w których Kowalczyk wystartuje przed nimi, będzie wybierała ostrożnie. - Do lutego rzadko stanę na starcie - powiedziała.  

Reklama

33-letnia zawodniczka to m.in. dwukrotna mistrzyni olimpijska. Cztery razy zdobywała Kryształową Kulę za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Jednak ostatnie sezony z różnych powodów nie wyglądały tak, jak chciała. Kowalczyk w zawodach PŚ po raz ostatni na najwyższym stopniu podium stanęła ponad dwa lata temu - 19 stycznia 2014 roku w Szklarskiej Porębie.

- To był bardzo ciężki czas, ale dzięki wsparciu jakie otrzymałam od sponsora, maratońskiej drużyny i wielu innych ludzi, pod koniec sezonu dotarłam do niezłej dyspozycji. Dzięki temu w przyszłość mogę patrzeć z optymizmem - podkreśliła.

Pierwszy powód do optymizmu pojawił się 13 lutego, kiedy w Falun zajęła szóste miejsce na 5 km techniką klasyczną. Wartościowe wyniki osiągała także w wieńczącym sezon cyklu Ski Tour Canada. Piąta była na 10,5 km techniką klasyczną w Montrealu 2 marca.

Do nadchodzącego cyklu narciarka z Kasiny Wielkiej przygotowania rozpocznie niemal z marszu. Zaledwie pięć dni temu oficjalnie zakończyła sezon rywalizacją w maratonie narciarskim na Islandii. Wcześniej wzięła udział m.in. w zawodach na zamarzniętym Jeziorze Bajkał. Choć ich sceneria była niezwykła, to jednak nie to jest dla Kowalczyk najważniejsze.

- Jest jeszcze kilka miejsc na świecie, w których prywatnie chciałabym sobie pobiegać, ale na razie nie mam na to czasu. Obecnie wciąż istotniejsze od okoliczności jest to co dany wyścig może mi dać. W ostatnich zawodach najważniejsze było dla mnie, aby jak najdłużej wytrzymać tempo męskiej czołówki. Podziwianie widoków nie wchodziło więc w grę - zaznaczyła.

Treningi wznowi już w sobotę w Zakopanem.

- Przygotowania na pewno nie będą się mocno różniły od tego co robiłam wcześniej, bo ogólnie trening w biegach narciarskich jest taki, a nie inny. Pewnie będzie nieco inny rozkład obciążeń, ale to już działka mojego trenera. Wiem, że ma wszystko zaplanowane. Ja tylko wykonuję jego polecenia - dodała podopieczna Aleksandra Wierietielnego.

Mistrzostwa świata w Lahti rozpoczną się 22 lutego. Kowalczyk interesuje na nich tylko jeden bieg, jej koronna konkurencja - 10 km techniką klasyczną. Zaplanowano go na 28 lutego.

- To jeden z dwóch biegów, dla których w ogóle zdecydowałam się kontynuować karierę. Całe przygotowania będą podporządkowane jemu. Dlatego do lutego rzadko będę stawała na starcie, zarówno w Pucharze Świata, jak i maratonach. Na to będę mogła sobie na spokojnie pozwolić dopiero po mistrzostwach - przyznała.

Tym drugim, niezwykle istotnym dla Kowalczyk biegiem jest 30 km techniką klasyczną podczas igrzysk PyeongChang 2018.

Kalendarz Pucharu Świata 2016/17 nie jest jeszcze zatwierdzony, więc Polka nie wie, gdzie dokładnie się pojawi. Podtrzymuje natomiast wcześniejszą decyzję o zaprzestaniu udziału w morderczym cyklu Tour de Ski, w którym kiedyś dominowała.

- W jego trakcie odbywają się biegi techniką dowolną, więc mój udział naprawdę nie ma sensu - przyznała.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje