Na co jeszcze będzie stać Justynę Kowalczyk?

Dramat osobisty, depresja, problemy ze zdrowiem - Justyna Kowalczyk stoi u progu nowego sezonu z ciężkim bagażem. Nasza mistrzyni nie musi już niczego udowadniać, ale znów staje do walki. Na co rzeczywiście będzie ją stać?

Pięć medali zdobytych na trzech igrzyskach z rzędu, dwa tytuły mistrzyni świata, cztery Kryształowe Kule i cztery triumfy w morderczym Tour de Ski - Justyna już jest legendą, a przy tym wciąż należy do światowej czołówki biegaczek narciarskich. Nie może zabraknąć jej wśród największych faworytek przed startem sezonu, skoro poprzedni zakończyła ze złotym medalem olimpijskim, zdobytym zresztą podczas biegu ze złamaną nogą.

Reklama

Justyna tonuje oczekiwania kibiców. Chłodno ocenia sytuację czy się asekuruje? A może zamierza potraktować sezon ulgowo?

Siedem tygodni za rywalkami

Rywalki straszą. Marit Bjoergen przekonuje, że jest lepiej przygotowana niż przed rokiem, a do tego znacznie mniej zmęczona. Trener Norweżek Egil Kristiansen twierdzi, że będzie procentować praca nad techniką i szybkością. W tym roku właśnie postawił na te elementy, kosztem katorżniczych treningów nad siłą i wytrzymałością.

Kowalczyk zdaje sobie z tego sprawę. "Jestem siedem tygodni za rywalkami" - przyznała niedawno w wywiadzie dla TVP Sport.

Z drugiej jednak strony odniosła dwa zwycięstwa w Pucharze FIS w fińskim Muonio, gdzie na 5-kilometrowej trasie dołożyła drugiej Kerttu Niskanen ponad 20 sekund.

Pierwszy Polak, który został mistrzem świata w biegach narciarskich - Józef Łuszczek z uśmiechem reaguje na powściągliwe słowa naszej mistrzyni. Przekonuje, że układ sił w kobiecych biegach narciarskich nie zmieni się: - Będzie tak, jak do tej pory: Norweżki, Justyna, a za nimi cała reszta - twierdzi.

Nie będzie lepszej okazji do zrzucenia presji

Justyna zastanawiała się, czy stanąć do walki w kolejnym sezonie. W Soczi, w fenomenalnym stylu sięgnęła po olimpijskie złoto, ale później przyznała, że toczyła walkę nie tylko z rywalkami i bólem w złamanej nodze, ale przede wszystkim z koszmarem depresji.

- Justyna przeżywała gorsze chwile, ale wyjdzie z tego, bo jest twarda - nie ma wątpliwości Józef Łuszczek.

Szef Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner przyznaje, że problemy osobiste mogą odbić się na wynikach Justyny. Nie ma jednak wątpliwości, że nadal pozostaje ona w wąskim gronie najlepszych biegaczek.

- Będzie w światowej czołówce, chociaż to oczywiście zweryfikują zawody. Sezon jest jednak długi, więc ma czas, aby dojść do najwyższej formy, a najważniejsze będą mistrzostwa świata w Falun - ocenia Apoloniusz Tajner.

Trener Aleksander Wierietielny powiedział kiedyś, że w sportach wytrzymałościowych potrzebny jest tylko jeden talent - do bardzo ciężkiej pracy. I Justyna Kowalczyk go ma. I doskonale wie, co to ciężka harówka, a respekt wobec ciężkiej pracy nakazuje jej teraz skromność w wytyczaniu celów.

Poza tym przez lata musiała sobie radzić z wielką presją. Teraz jest doskonała okazja do tego, aby się jej pozbyć. To też tłumaczy, dlaczego sugeruje, że jest gotowa na słabszy sezon.

Taryfa ulgowa? Nie dla Justyny!

Nawet wybitni sportowcy robią sobie czasem roczną przerwę albo traktują jakiś sezon ulgowo. Zwłaszcza jeśli jest to sezon poolimpijski. Justyna osiągnęła już tyle, że kibice nie odwróciliby się od niej, gdyby w jednym roku notowała gorsze wyniki. Jest tylko jedno "ale" - jej charakter.

Czy wyobrażacie sobie taką fighterkę, jak na mecie zapewnia, że jest zadowolona z piętnastego miejsca?

Kilka biegów można potraktować treningowo, ale czy da się przestawić na statystę, jeśli od początku kariery było się zaprogramowanym na wygrywanie?

Justyna ma charakter zwycięzcy. Pod jego wrażeniem był już pierwszy jej trener, Stanisław Mrowca. "Pamiętam, jakby to było wczoraj... Przed mistrzostwami młodziczek w Ustrzykach Dolnych powiedziała mi, że jak nie wygra, to rzuca sport i postawi na studia. Na szczęście wygrała" - relacjonował.

Także trener Wierietielny podkreśla, że Justyna wie, po co trenuje. Powiedział, że jeszcze na początku współpracy powiedziała mu, że skoro ma harować, to tylko po to, aby wygrywać, a nie żeby zajmować trzydzieste miejsca.

Właśnie dlatego możemy być spokojni, że nie zabraknie jej motywacji. Zresztą zapowiedziała, że nie zamierza opuszczać żadnych zawodów...

Autor: Mirosław Ząbkiewicz

Kalendarz Pucharu Świata w biegach narciarskich 2014/15:

29-30 listopada - Kuusamo (Finlandia)

5-7 grudnia - Lillehammer (Norwegia, mini cykl)

13-14 grudnia - Davos (Szwajcaria)

20-21 grudnia - La Clusaz (Francja)

3-4 stycznia - Oberstdorf (Niemcy, początek Tour de Ski)

6 stycznia - Val Muestair (Szwajcaria)

7 stycznia - Dobbiaco (Włochy)

8 stycznia - Cortina (Włochy)

10-11 stycznia - Val di Fiemme (Włochy, zakończenie Tour de Ski)

17-18 stycznia - Otepaeae (Estonia)

23-25 stycznia - Rybińsk (Rosja)

14-15 lutego - Oestersund (Szwecja)

18 lutego - 1 marca - mistrzostwa świata w Falun (Szwecja)

7-8 marca - Lahti (Finlandia)

11 marca - Drammen (Norwegia)

14-15 marca - Oslo (Norwegia)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje