• 1 .Legia Warszawa (38 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (36 pkt.)
  • 3 .Jagiellonia Białystok (36 pkt.)
  • 4 .Lech Poznań (33 pkt.)
  • 5 .Arka Gdynia (31 pkt.)
  • 6 .Wisła Kraków (31 pkt.)
  • 7 .Korona Kielce (30 pkt.)
  • 8 .Zagłębie Lubin (29 pkt.)

Lech bez obrońcy w Lubinie?

W piątkowym spotkaniu z Zagłębiem Lubin "Kolejorz" prawdopodobnie będzie musiał sobie radzić bez swojego podstawowego piłkarza, który ma sporą szansę na grę za dwa lata w mistrzostwach świata. Mowa o Panamczyku Luisie Henriquezie.

Henriquez to podstawowy obrońca reprezentacji Panamy - każdy jego wyjazd za ocean na mecz swojej reprezentacji wywołuje u kolejnych trenerów Lecha prawdziwy ból głowy. Tak jest i teraz w przypadku trenera Mariusza Rumaka. Henriquez jeszcze w nocy z wtorku na środę polskiego czasu rozegrał 90 minut w meczu eliminacji mistrzostw świata w Hawanie z Kubą. Panama zremisowała 1-1 i awansowała do kolejnego, ostatniego już etapu rozgrywek.

Reklama

Zagra w nim sześć zespołów, trzy najlepsze polecą w 2014 roku do Brazylii, a czwarty zagra baraż - prawdopodobnie z Nową Zelandią. Panama ma spore szanse nawet na bezpośredni awans, bo poza jej zasięgiem wydają się być tylko Stany Zjednoczone i Meksyk, a już Kostaryka, Honduras czy Jamajka - niekoniecznie.

Henriquez tylko raz nie wystąpił w podstawowym składzie Lecha - w Bełchatowie wszedł dopiero w samej końcówce. Wtedy też nie przygotowywał się z drużyną, bo występował w swojej reprezentacji na drugiej półkuli. Różnica jest jednak dość istotna - Lech zmagał się z GKS w poniedziałek, piłkarz miał więc trzy dni na aklimatyzację. Teraz Lech gra w piątek, choć chciał przełożyć mecz z Zagłębiem na inny dzień. Na to nie zgodziła się Ekstraklasa SA - argumentowała, że takiej zmiany Lech powinien domagać się miesiąc wcześniej. Tyle że wtedy powołania dla Henriqueza jeszcze nie było.

Piłkarz do Polski dotrze w dniu meczu. Nie znalazł się więc w 18-osobowej kadrze "Kolejorza", która dziś wyjechała na przedmeczowe zgrupowanie. Być może dołączy do niej w dniu meczu, ale raczej na boisku się nie pokaże. Dlaczego? Choćby dlatego, że nie uczestniczył dziś w analizie gry Zagłębia, która trwała godzinę i była przeznaczona dla wszystkich zawodników. Reszta kadrowiczów już do Poznania zdążyła wrócić.

- Nie wykluczam, że Luis znajdzie się w kadrze meczowej, ale decyzję zostawiam na jutro. Możliwe, że nie będzie jeszcze odczuwał jet laga (zespół nagłej zmiany strefy czasowej - red.). My z tego sposobu korzystaliśmy przy dalekich meczach pucharowych w Azji, lecieliśmy tam tuż przed spotkaniem. On jednak funkcjonował dłużej w innej strefie czasowej. Dlatego zostawiam sobie czas, by spojrzeć mu w oczy i zobaczyć, czy może nam pomóc - mówi trener Lecha Mariusz Rumak.

Henriquez to ważna postać w drużynie, jedyny klasyczny lewy obrońca. - W razie czego na tej pozycji mogą zagrać Marcin Kamiński, Kuba Wilk czy Hubert Wołąkiewicz, który grał tam przeciwko Legii i sobie radził. Wszystkie warianty są ćwiczone, ale z odsłanianiem kart poczekajmy do piątku - dodaje Rumak. Do linii obronnej Lecha dołączy także Manuel Arboleda, który wyleczył już kontuzję jednego z mięśni.

Kolejny dylemat z Henriquezem Rumak będzie miał za miesiąc. Piłkarz zapewne zostanie powołany na towarzyski mecz swojej reprezentacji i będzie chciał lecieć. Trudno mu się dziwić - w środę 14 listopada  w Panama City rywalem Panamy będą mistrzowie świata i Europy Hiszpanie. A cztery dni później Lecha czeka najbardziej prestiżowy mecz rundy - podejmie wówczas warszawską Legię. Będzie to trzeciego dnia po powrocie Henriqueza do Polski, czyli wtedy, gdy jet lag dokucza najbardziej.

Andrzej Grupa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje