• 1 .Legia Warszawa (38 pkt.)
  • 2 .Lech Poznań (36 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (36 pkt.)
  • 4 .Jagiellonia Białystok (36 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (32 pkt.)
  • 6 .Arka Gdynia (31 pkt.)
  • 7 .Korona Kielce (31 pkt.)
  • 8 .Wisła Kraków (31 pkt.)

Przed Jagiellonią piłkarz Lecha malował pisanki

- Nie spodziewam się, by mecz z Jagiellonią był inny niż poprzednie - mówi pomocnik Lecha Poznań Łukasz Trałka. Dwa z ostatnich trzech starć tych drużyn białostoczanie wygrali po 2-0.

Tak było jesienią 2012 roku w Poznaniu, tak było w poprzedniej rundzie w Białymstoku. Po golach Daniego Quintany oraz Dawida Plizgi "Jaga" pokonała Lecha, choć przez większą część meczu się broniła.

Reklama

- Mecz ligowe bywają przewrotne. Teraz też pewnie będą mocno stali z tyłu, a że mają szybkich i kreatywnych piłkarzy z przodu, to będą próbowali coś ugrać z kontrataku. Najlepiej się jednak skoncentrować na swoim zespole. Jeśli zagramy dobrze, to niezależnie od tego, co oni zrobią i tak wygramy - ocenia Trałka.

W maju zeszłego roku lechici przegrali kluczowy mecz w walce o mistrzostwo Polski z Legią Warszawa 0-1, a kilka dni później sensacyjnie ulegli przy Bułgarskiej Podbeskidziu Bielsko-Biała. Teraz też okazali się słabsi o jednego gola od Legii, ale pomocnik Lecha nie spodziewa się powtórki.

- Wtedy mieliśmy za sobą serię zwycięstw, moment był inny, bo mecz decydował o mistrzostwie. Teraz pozostało jeszcze dziewięć spotkań. Przewaga Legii zwiększyła się do 10 punktów, ale patrzenie na nich nic nie da. Skupmy się na sobie - powtarza Trałka. Jego zdaniem decydujący gol dla Legii autorstwa Miroslava Radovicia padł po faulu na Marcinie Kamińskim.

- Był ewidentny. A że pan Przesmycki nie widział tam faulu? To jego sprawa, mnie to nie obchodzi. Może jesteśmy tak mocni, że się nie przewracamy - komentował piłkarz Lecha. Trałka nawiązał do wypowiedzi szefa polskich arbitrów Zbigniewa Przesmyckiego, którego zdaniem przewinienia nie było.

Problemem Lecha jest to, że zaledwie jedno spotkanie w tej rundzie zagrał bez straty gola, choć ma na koncie cztery domowe zwycięstwa. - Dlaczego tracimy te bramki? Jakby odpowiedź była taka prosta... Staramy się to zmienić, dużo rozmawiamy, ale co mecz popełniamy szereg błędów. Mam nadzieję, że to się zmieni.

Kilku piłkarzy Lecha w ramach swoich klubowych obowiązków malowało w czwartek... pisanki z dziećmi z drugich i trzecich klas jednej ze szkół podstawowych. Na murawie Inea Stadionu rozłożono koce, na których w słońcu siedzieli mali kibice z piłkarzami.

Łukasz Trałka, Hubert Wołąkiewicz czy Szymon Pawłowski przygotowywali tosty z dżemem, później malowali pisanki. - Mnie takie coś nie dekoncentruje. Przed meczem będzie jeszcze czas pomyśleć o rywalizacji, a tak przynajmniej dzieci miały frajdę, my także. Może takie działanie przygarną tych małych kibiców na stadion - mówi Trałka.

Początek meczu Lech - Jagiellonia w sobotę o godz. 20.30.

Autor: Andrzej Grupa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje