• 1 .Legia Warszawa (31 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (29 pkt.)
  • 3 .Wisła Kraków (27 pkt.)
  • 4 .Jagiellonia Białystok (27 pkt.)
  • 5 .Korona Kielce (26 pkt.)
  • 6 .Lech Poznań (25 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (24 pkt.)
  • 8 .Arka Gdynia (22 pkt.)

Łukasz Surma może zdystansować Zygfryda Szołtysika

Jeśli Łukasz Surma z Lechii Gdańsk wystąpi w piątek w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, to wyprzedzi Zygfryda Szołtysika i awansuje na czwartą lokatę w klasyfikacji piłkarzy z największą liczbą spotkań w polskiej Ekstraklasie. Obecny dorobek obu to 395.

"Przesunięcie się w tym zestawieniu o jedną pozycję jeszcze mnie nie zadowala. Mam swój cel, ale na razie nie chcę go zdradzać. Powiem o nim dopiero wtedy, kiedy uda mi się go zrealizować" - zapowiedział Surma.

Reklama

W rankingu wyprzedzają go piłkarze, którzy już zakończyli karierę. Liderem z 452 meczami na koncie jest Marek Chojnacki, a kolejne miejsca zajmują Dariusz Gęsior - 427 i Janusz Jojko - 417.

"W tym sezonie mogę jeszcze zrównać się z Januszem Jojko. Oczywiście pod warunkiem, że wystąpię we wszystkich 22 spotkaniach, które pozostały do końca rozgrywek. Z boku to odliczanie może wydawać się łatwe, ale ja w każdym tygodniu i podczas każdego treningu muszę udowadniać, że zasługuję na miejsce w składzie" - dodał 35-letni zawodnik.

Surma jest też jedynym polskim piłkarzem, który rozegrał co najmniej 100 meczów w Ekstraklasie w trzech różnych zespołach. W Legii Warszawa zaliczył 123, w Ruchu Chorzów - 117, natomiast w Lechii -  105. Do tego trzeba dodać jeszcze 50 występów w barwach krakowskiej Wisły.

"Miałbym więcej, gdybym nie wyjechał pięć lat temu za granicę. W Izraelu i Austrii występowałem regularnie i rozegrałem prawie 40 spotkań w tamtejszych najwyższych ligach" - zauważył pochodzący z Krakowa piłkarz.

Kapitan Lechii podkreślił, że imponujący dorobek meczów w polskiej Ekstraklasie nie jest tylko jego zasługą.

"Trzeba mieć też sporo szczęścia i trafić na mądrych trenerów, którzy cię odpowiednio poprowadzą. A ja to szczęście miałem, bo generalnie na swojej piłkarskiej drodze spotkałem dobrych szkoleniowców" - przyznał.

Po ostatnim przegranym meczu ze Śląskiem (2-3) jego występ w Bielsku-Białej stanął pod znakiem zapytania. W 66. minucie opuścił bowiem boisko z powodu kontuzji.

"Waldemar Sobota uderzył mnie kolanem w mięsień czworogłowy prawej nogi, której nie mogłem zgiąć. To bolesny uraz, po którym pojawił się także wylew. Krwiaka mam do dzisiaj, ale w środę wznowiłem treningi i nic nie stoi na przeszkodzie, bym w piątek zagrał przeciwko Podbeskidziu" - zapewnił Surma.

W Lechii cały czas rozpamiętują ostatni mecz. W 61. minucie biało-zieloni prowadzili 2-0, ale ostatecznie przegrali.

"Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek poniósł porażkę w takich okolicznościach. Zdarzyło mi się natomiast wygrać. W maju 2011 roku przegrywaliśmy w Kielcach 0-2 i, podobnie jak Śląsk w Gdańsku, byliśmy do tego momentu drużyną słabszą od gospodarzy. Udało nam się jednak pokonać Koronę 3-2. Jak widać prowadzenie 2-0 jest złudne i uspokaja zespół. To też dla nas dobra nauczka. W takich sytuacjach zawsze trzeba dobić rywala i nie dać mu szansy na podniesienie się z kolan" - podsumował Surma.

Zobacz wyniki, strzelców bramek, terminarz i tabelę Ekstraklasy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje