• 1 .Legia Warszawa (38 pkt.)
  • 2 .Lech Poznań (36 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (36 pkt.)
  • 4 .Jagiellonia Białystok (36 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (32 pkt.)
  • 6 .Arka Gdynia (31 pkt.)
  • 7 .Korona Kielce (31 pkt.)
  • 8 .Wisła Kraków (31 pkt.)

10. kolejka: Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 1-2

Lechia Gdańsk na własnym stadionie nie sprostała Legii Warszawa przegrywając 1-2. Bohaterem meczu Miroslav Radović, który strzelił pierwszego i wypracował drugiego gola.

Zobacz zapis relacji na żywo z tego wydarzenia

Reklama

Choć Lechia zajmuje dość wysokie, siódme miejsce w tabeli, to głównie dzięki meczom wyjazdowym. W Gdańsku gospodarze na cztery do tej pory rozegrane spotkania, w aż trzech doznali porażek.

Legioniści starali się od początku przejąć inicjatywę i atakować. Goście już w 14. minucie powinni objąć prowadzenie, jednak Danijel Ljuboja nie wykorzystał rzutu karnego. Strzał po ziemi Serba obronił Michał Buchalik, który wyczuł, gdzie rywal pośle piłkę i rzucił się w odpowiednim kierunku.

Sprawiedliwości stało się jednak zadość, bowiem Jakub Kosecki raczej sam wpadł na zostawioną nogę Rafała Janickiego, niż został sfaulowany.

Lechia w końcu otrząsnęła się z przewagi i próbowała też zaskoczyć Duszana Kuciaka. Aktywny był szczególnie Abdou Razak Traore. W 18. minucie znalazł podaniem niepilnowanego w polu karnym Mateusza Machaja,  ale ten skompromitował się przyjmując piłkę, która wyleciała za linię bramkową. Pomocnik gdańszczan w ogóle nie miał szczęścia w pierwszej połowie w polu karnym rywali, bo gdy w 33. minucie dostał podanie od Ricardinha, to bardzo źle trafił w piłkę głową.

Trzy minuty później Legia objęła prowadzenie. Dośrodkował Ivica Vrdoljak, "główkował" Jakub Rzeźniczak, ale trafił w poprzeczkę, do odbitej piłki najszybciej doskoczył jednak Miroslav Radović i z bliska kopnął ją do siatki.

Po przerwie aktywniejsza była Lechia, ale długo nie mogła stworzyć czystej sytuacji. W końcu, po podaniu z prawej strony Abdou Razack Traore przyjął piłkę na klatkę i uwolnił się spod opieki Jędrzejczyka i Astiza, by technicznym strzałem z lewej nogi pokonać Duszana Kuciaka! To było coś z niczego, wydawało się przecież, że osaczony Traore nie ma szans nic wskórać.

Odpowiedź Legii była piorunująca. Miroslav Radović pięknym prostopadłym podaniem zapewnił sytuację sam na sam Jakubowi Koseckiemu, ale "Kosa" przegrał pojedynek z bramkarzem. Piłka wróciła pod nogi "Rado", który natychmiast dograł do stojącego w polu karnym Ljuboi, a ten podbił sobie piłkę w górę i wypalił w lewy róg!

Jeśli ktoś się zastanawia, dlaczego Legia idzie na mistrza, to właśnie m.in. z tego powodu, że potrafi szybko odpowiedzieć na straconego gola i to grając na wyjeździe. A Lechia? Walczyła do końca. Aktywni byli Ricardinho i Piotr Brożek, ale w ofensywie brakowało jej drugiego Traore.

Powiedzieli po meczu:


Jan Urban (trener Legii Warszawa): - W pierwszej połowie byliśmy znacznie lepszym zespołem, strzeliliśmy bramkę i do prowadzenie spokojnej gry zabrakło drugiego trafienia. Dobrze weszliśmy w ten mecz i kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku. Zdawaliśmy sobie jednak sprawę, że gospodarze zawsze będą szukać Traore. Wiedzieliśmy o tym, a i tak nie ustrzegliśmy się straty bramki. W tej sytuacji Astiz mógł zrobić więcej, ale z drugiej strony świetnie zachował się też Traore. Na szczęście szybko strzeliliśmy drugiego gola i w końcówce grało nam się łatwiej. Było to trudne spotkanie. Lechia więcej punktów zdobywa co prawda na wyjazdach, ale przyjazd Legii zawsze dodatkowo mobilizuje gospodarzy. Wyjątkowo zmobilizowany po zmarnowanym rzucie karnym był także Ljuboja. Widać było, że bardzo chce się zrehabilitować za tę sytuację, co też mu się udało. Zgadzam się, że boisko nie było w najlepszym stanie, ale w Polsce bardzo lubimy narzekać. Na takiej murawie można rozegrać dobry mecz, tak jak to udało się Lechii i Legii.

Bogusław Kaczmarek (trener Lechii Gdańsk): - Nie do końca zgadzam się z Jankiem. W pierwszej połowie mieliśmy dwie sytuacje, jakich nie udało się stworzyć Legii. Goście mieli jednak rzut karny. Uważam, że przegrana z murowanym kandydatem do tytułu mistrza Polski wstydu nam nie przynosi. Po przerwie dyktowaliśmy warunki gry, ale rywale groźnie nas kontrowali. Po meczu kibice docenili jednak naszą postawę. Każdy miał okazję zobaczyć jak prezentuje się murawa na naszym stadionie. Tym większe słowa uznania należą się zawodnikom obu zespołów, bo ten mecz stał na bardzo dobrym poziomie.

10. kolejka T-Mobile Ekstraklasy:

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 1-2 (0-1)


Bramki:
0-1 Radović (36.),
1-1 Traore (69.),
1-2 Ljuboja (73.).

Autorzy: Paweł Pieprzyca, Michał Białoński



Zobacz zapis relacji na żywo dla urządzenia mobilnego

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę T-Mobile Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Lechia Gdańsk | Legia Warszawa | Ekstraklasa | Danijel Ljuboja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje