• 1 .Legia Warszawa (38 pkt.)
  • 2 .Lech Poznań (36 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (36 pkt.)
  • 4 .Jagiellonia Białystok (36 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (32 pkt.)
  • 6 .Arka Gdynia (31 pkt.)
  • 7 .Korona Kielce (31 pkt.)
  • 8 .Wisła Kraków (31 pkt.)

Legia Warszawa - Lechia Gdańsk 0-0 w 37. kolejce Ekstraklasy. Legioniści obronili tytuł!

Legia Warszawa zremisowała 0-0 z Lechią Gdańsk w 37. kolejce Ekstraklasy. Ten mecz nie przejdzie do historii jako kapitalne widowisko, ale na pewno jako jedno z najbardziej emocjonujących. Przy Łazienkowskiej Legia po słabym spotkaniu zremisowała z Lechią 0:0. A że mecz w Białymstoku też skończył się podziałem punktów, warszawianie obronili tytuł, a gdańszczanie nie zagrają w europejskich pucharach.

Zapis relacji z meczu Legia Warszawa - Lechia Gdańsk

Reklama

Zapis relacji na urządzenia mobilne z meczu Legia Warszawa - Lechia Gdańsk

Choć o mistrzostwo biły się cztery drużyny, to jednak z pole position startowała Legia. Gospodarze w razie korzystnego wyniku w spotkaniu Jagiellonii z Lechem nie musieli nawet dzisiaj wygrać. Kiedy z Białegostoku zaczęły błyskawicznie płynąć dobre wiadomości, to temperatura meczu w Warszawie mocno spadła.

Nie można nie odnieść wrażenia, że Lechia nie przyjechała do stolicy po to, aby wyszarpać mistrzowski tytuł. Choć w teorii było to możliwe przy wygranej ekipy Piotra Nowaka i remisie Jagiellonii z Lechem, to jednak prawdopodobieństwo takiego scenariusza wydawało się być tak duże, jak wygranie przez polską piosenkarkę konkursu Eurowizji. Zwłaszcza, że do przerwy "Kolejorz" wygrywał z Jagą 2-0.

Lechia w stolicy pokazała zupełnie inny futbol niż ten, do którego przyzwyczaiła w poprzednich wizytach. Wtedy oglądaliśmy ofensywnie nastawiony zespół, za wszelką cenę dążący do strzelania goli. Choć wizyty drużyny Nowaka kończyły się przeważnie smutno, to jednak "biało-zieloni" zostawiali po sobie dobre wrażenie.

Na ostatnią kolejkę LOTTO Ekstraklasy Nowak nie chciał już tak ryzykować. Lechia mocno zagęściła środek pola, a tak naprawdę jedynym zawodnikiem z przodu był chaotycznie hasający Marco Paixao. A że Lechia ostatnio jak nikt inny w kraju potrafi bronić własnej bramki, to legioniści mieli gigantyczne problemy ze stworzeniem sobie sytuacji.

Tak naprawdę groźnie pod bramką rewelacyjnego w ostatnich tygodniach Duszana Kuciaka było tylko wtedy, gdy zawodnicy Magiery dawali się łapać na spalone. Słowak po raz kolejny zachował czyste konto, udowadniając, że jest najlepszym bramkarzem tej wiosny, choć na pewno przykro mu się zrobiło, gdy wchodził na rozgrzewkę. Wówczas kibice Legii zaczęli wyzywać go od Judaszy. A ciężko winić golkipera za to, że jedynym klubem, który chciał go wyciągnąć z głębokich rezerw Hull City była właśnie Lechia.

Z pierwszej połowy spotkania przy wypełnionym po brzegi stadionie przy Łazienkowskiej niewiele jest do zapamiętania poza bardzo barwną oprawą kibiców Legii. Ciekawiej zrobiło się po przerwie, kiedy nad Warszawę nadciągnęły burzowe chmury. Gdy z boiska zaczął lać rzęsisty deszcz, tempo meczu nieco się ożywiło. Po raz kolejny ciśnienia na boisku nie wytrzymał Sławomir Peszko, który znów w ważnym dla swojej drużyny meczu wyleciał z boiska.

Lechia, pomimo tego że grała w dziesiątkę, wreszcie stworzyła sobie groźną sytuację pod bramką Arkadiusza Malarza. Świetnie w pole karne przedarł się Paixao i tylko przytomna, choć szczęśliwa interwencja golkipera Legii uchroniła gospodarzy przed stratą gola. Później odważniej strzelać próbowała Legia, ale nie na tyle skutecznie by zaskoczyć niepokonanego Kuciaka.

Emocje meczu przy Łazienkowskiej zaczęły podkręcać też wydarzenia w Białymstoku, gdzie Jagiellonia zaczęła odrabiać straty. Gdy w 87. minucie białostoczanie doprowadzili do remisu, losy tytułu znów były otwartą sprawą, bo Jagiellonii wystarczał jeszcze jeden gol do zgarnięcia tytułu, a Lechia musiała strzelić gola, żeby dostać się do Ligi Europejskiej.

Gdy sędzia Przemysław Frankowski zagwizdał po raz ostatni, nikt nie cieszył się z podziału punktów przy Łazienkowskiej, bo w Białymstoku sędzia doliczył do regulaminowego czasu aż 10 minut. Kibice nerwowo wyczekiwali na wieści z Podlasia. Gdy wreszcie mecz w Białymstoku dobiegł końca, Warszawa oszalała ze szczęścia. A piłkarzom Lechii pozostało tylko kręcenie głową z niedowierzaniem. W nadchodzącym sezonie nie zagrają nawet w europejskich pucharach.

Krzysztof Oliwa

Legia Warszawa - Lechia Gdańsk 0-0

Żółte kartki: Hlousek, Moulin - Maloca, Sławczew, Haraslin.

Czerwona kartka: Sławomir Peszko (68-faul).

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 28 953.

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk, Maciej Dąbrowski, Michał Pazdan, Adam Hlousek - Guilherme, Michał Kopczyński, Thibault Moulin, Vadis Odjidja-Ofoe, Dominik Nagy (84. Kasper Hamalainen) - Miroslav Radovic.

Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak - Lukas Haraslin, Mario Maloca, Steven Vitoria, Jakub Wawrzyniak - Rafał Wolski (75. Joao Nunes), Simeon Sławczew, Ariel Borysiuk, Milos Krasic (90. Grzegorz Kuświk), Sławomir Peszko - Marco Paixao (88. Flavio Paixao).

Lotto Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz

Ranking Ekstraklasy - kliknij!

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | Lechia Gdańsk | Ekstraklasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje