• 1 .Legia Warszawa (31 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (29 pkt.)
  • 3 .Wisła Kraków (27 pkt.)
  • 4 .Jagiellonia Białystok (27 pkt.)
  • 5 .Korona Kielce (26 pkt.)
  • 6 .Lech Poznań (25 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (24 pkt.)
  • 8 .Arka Gdynia (22 pkt.)

Sandecja. Bartłomiej Dudzic: Musiałem tylko dołożyć nogę

Napastnik Sandecji Nowy Sącz lepiej nie mógł sobie wymarzyć 29. urodzin, jakie obchodził w piątek. W wyjazdowym meczu z Lechią Gdańsk strzelił dwie bramki, które pomogły beniaminkowi Ekstraklasy w sensacyjnym pokonaniu gospodarzy 3-2. - W autokarze do domu postawię kolegom po piwku, z okazji urodzin - nie krył Dudzic.

Dudzic cieszył z podwójnego prezentu. Sandecja pokonała w Gdańsku Lechię 3:2, a prawy pomocnik strzelił dla beniaminka z Nowego Sącza dwa gole. "W tych sytuacjach musiałem tylko dołożyć nogę" - przyznał piłkarz gości. Dudzic po raz drugi zdobył w ligowym meczu dwie bramki. Na powtórzenie tego wyczynu musiał jednak czekać ponad osiem lat. Pierwszy raz dokonał tego w barwach Cracovii także sierpniu, także w Gdańsku i również w konfrontacji z Lechią - 10 sierpnia 2009 roku "Pasy" pokonały biało-zielonych 3-2. Różnica polegała tylko na tym, że tamto spotkanie odbyło się w ramach rozgrywek Młodej Ekstraklasy, a ten pomocnik trafił do siatki po przerwie.

Reklama

W piątkowej konfrontacji Dudzic pokonał Duszana Kuciaka w pierwszej połowie i uczynił to w dniu swoich 29. urodzin.

"Cieszą te bramki, a szczególnie zwycięstwo nad Lechią. Trener zalecił mi, abym przy naszych akcjach lewą stroną schodził do środka no i dwa razy znalazłem się w super miejscu. W tych sytuacjach trudno było nie strzelić gola, bo po świetnych dograniach Patrika Mraza i Aleksandyra Kolewa musiałem tylko dołożyć nogę" - stwierdził.

Po 45. minutach było 2-0 dla Sandecji, ale w drugiej połowie goście przeżywali na stadionie w Gdańsku ciężkie chwile. Gospodarze zepchnęli nowosądeczan do obrony i w ciągu 10. minut wyrównali stan rywalizacji.

"Po przerwie zostaliśmy w szatni i Lechia to wykorzystała. Gra nam się nie układała, byliśmy w szoku i nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Gospodarze przycisnęli, a my prosiliśmy się o kolejne bramki. Rywale postawili wszystko na jedną kartę i dążyli do zwycięstwa, ale udało nam się przetrwać. Nie ukrywam również, że mieliśmy, zwłaszcza przy akcji Milosza Kraszicia, sporo szczęścia, bo mecz mógł się inaczej potoczyć. Jak widać, fart też jest potrzebny i teraz nam sprzyjał" - zauważył.

Wszystkie dotychczasowe ligowe spotkania Sandecja rozegrała poza Nowym Sączem, ale tylko w dwóch, w Niecieczy, pełniła formalnie rolę gospodarza. A na wyjeździe beniaminek miał okazję zmierzyć się z kwartetem najlepszych w zeszłym sezonie drużyn.

I spisał się w nich bardzo dobrze, bo na 12 możliwych punktów zdobył siedem. Podopieczni trenera Radosława Mroczkowskiego pokonali 3-2 Lechię i 3-1 w Białymstoku Jagiellonię, zremisowali w Poznaniu z Lechem 0-0 oraz przegrali w Warszawie z Legią 0-2.

"Widocznie dobrze nam się gra z silnymi zespołami. A na serio powiem, że cieszymy się z tego podwójnie, bo przed tymi spotkaniami nikt na nas nie stawiał i nie przypuszczał, że cokolwiek w nich ugramy. Pokazaliśmy charakter i mam nadzieję, że tak będzie nadal" - podsumował Dudzic.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama